czwartek, 11 października 2018

Oczywiste zalety posiadania kota (w butach)

Mamy go. Ale nie cały jest nasz, bo to indywidualista. Daje się głaskać, pięknie mruczy, bawi się łaskawie. Gdy się boi - chowa się w szafie z butami, gdzie zrobiliśmy mu legowisko.



Rocky dotarł do nas, jako kot po przejściach, znaleziony w piwnicy, którego jakoś nikt nie chciał zaadoptować. Osiągnął zatem wiek mniej więcej trzech lat spędzając większość tego czasu w szafie, gnębiony przez kocice o trudnym charakterze. Zatem gdy podjęliśmy decyzję, że chcemy kota Pies w Swetrze naraił(a) nam Rocky`ego wystawiając nam chwalebną opinię (że jesteśmy spokojnym domem, że oddaje się do nas kota w dobre ręce itd.). Uwierzono Psu w Swetrze i kot przybył do nas z końcem sierpnia.

Najpierw siedział w tapczanie. W nocy przenosił się do szafy z butami. W upały wolał szafę w pokoju Jacka. Przetestował też szafę Hani i Jurka (więcej szaf u nas nie ma). Chodziło jednak o to, żeby zobaczył świat poza szafą.

Kot w szafie (bardzo zainteresowany tym, co poza szafą:)


Nieoczekiwanie awansowaliśmy na dom terapeutyczny, przywracający kota otoczeniu:) Okazało się też, że i nas kot zmienia. Młodzież jest dość empatyczna, ale przy Rockym mają okazję pogłębić w sobie wrażliwość na czworonożnego bliźniego.
Już drugiego dnia pobytu kota u nas Jacek zaczął spędzać czas w szafie. Kotu podtykaliśmy do szafy chrupki i wodę. Młodzież nosiła za kotem kuwetę (pod tę szafę, którą kot akurat sobie wybrał). Wszyscy spędzali długie chwile przy szafie głaszcząc i mówiąc do kota.

Potem był etap wychodzenia. Tzn. trzeba było po kota do szafy przyjść, zagadać, pogłaskać i wtedy wychodził sam i trochę z nami był. Najlepiej maksymalnie z dwójką ludzi, a z czasem jakoś przełknął, że jest nas pięcioro. Jednak w dalszym ciągu szafa była dla niego podstawowym lokum.

Z czasem szafy popadły w niełaskę. Miło jest spać na tapczanie. A jeszcze milej na łóżku Hani przykrytym białym prześcieradełkiem, które koty tak lubią. Właścicielka tapczanu może położyć się z brzegu. Kot wyleguje się też na biurku (klawiaturze). Lubi zaglądać przez okno. Wygodnie jest też na regałach. Ojciec rodu obiecał kotu półeczki jeszcze wyżej, przymocowane do ściany.
 
Trochę lektury na ulubionym tapczanie
Tymczasem kot realizuje swoje hobby niżej. Hobby kota polega na tym, żeby sobie otworzyć samodzielnie szafkę lub szufladkę i wyciągnąć jej zawartość na zewnątrz.




Obecnie pracujemy nad możliwością głaskania kota siedzącego głaskającemu na kolanach. Wydaje się, że siedzenie człowiekowi na kolanach jest dla naszego kota opcją zupełnie nieznaną. Głaskanie - tak, ale żeby na kolanach?

Tatuś zrobił własnoręcznie drapak dla kota. Drapak został uroczyście powieszony w teoretycznie dobrym miejscu i wysmarowany kocimiętką dla zachęty. Wszyscy już po nim drapaliśmy, bo trzeba było pokazać kotu, do czego to służy. Kot poocierał się trochę o drapak, a pazury strzępi z zapałem na tapczanie.

Sprzedam dobry drapak. Ręczna robota. Cena niewygórowana.

Mamy też nowe kwiaty doniczkowe: owies (stale dosiewany w nowych pojemnikach) i papirus, które kot lubi skubać. Wiele innych wydaliśmy do szkoły, bo zajmują miejsce na parapecie, którego kot przecież bardzo potrzebuje.



Z podziwem patrzę na moją Córkę, która o poranku, bez zająknienia zmienia żwirek w kuwetce i zastanawiam się po cichu na jak długi czas wystarczy jej jeszcze tego zapału.

Dotarły w nasze ręce również reklamy kociego jedzenia, a tam tak poetyckie teksty, że można zgłodnieć od samej lektury. Wprost czuję, jak budzi się we mnie zew drapieżnika, bo któż by się oparł mięsu z bizona żrącego wonną trawę z prerii? A Hania po licznych lekturach na temat kotów, oświadczyła nam, że większość kocich karm jest niezdrowa, bo zawierają za dużo zbóż, a nasz kot musi się zdrowo odżywiać. Cóż z tego? Kot się nie poznał na czipsach wołowych, 100% mięcha, na które poszła gotówka z własnych zasobów dziecięcych. Cielęciną też wzgardził, choć lubi wołowe gulaszowe z Biedry oraz wysokozbożowe smaczki za psi grosz.
Miałam też nadzieję, że przy okazji Młodzież podje trochę częściej wątróbki (kupujemy dla nas i dla kota), albo wołowiny, bo walczymy z anemią, ale niestety. To były takie mamusine marzenia...

Testujemy też na kocie inne przekąski.
Masełko? Owszem.
Serek "Mój Ulubiony"? Nie, raczej nie.
Indyk mielony? No, ostatecznie.
Żółtko? Troszeczkę, żeby nam nie robić przykrości.

Przypomniały mi się koty z gospodarstwa na obrzeżach Puszczy Noteckiej, które poznaliśmy latem. Z zapałem biegły do jedynego(?) posiłku w ciągu dnia, który dostawały od człowieka. Było to mleko prosto od szczęśliwej krowy. Resztę musiały sobie upolować.


Jakiż kontrast z naszym szafowym mieszczuchem! Za to mają wolność, o której on nawet nie ma pojęcia.Czasem tylko wybiera się na chwilę na korytarz, ale nie jest tam zachęcająco, bo naprzeciwko mieszka pies. Jeszcze się nie spotkali...

O dziecinnych zabawach z kotem - innym razem:)

13 komentarzy:

  1. !!!! Bosko! Ale się cieszę! Że macie kota! I że od PsawSwetrze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie, teraz moja córka myśli o dwóch kozach:)

      Usuń
    2. Będzie mleko dla PIĘKNEGO kota!

      Usuń
    3. Tak, jest naprawdę piękny! W nocy, jak mi depcze po wątrobie, jakoś mniej o tym myślę, ale piękny jest.

      Usuń
  3. To naprawdę wielkoduszne ze strony Kota, że chcąc swemu personelowi zrobić przyjemność, uczyni łaskę i skubnie odrobinkę wołowiny! ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Pies myśli tak: mój Pan mnie karmi, mój Pan mnie pieści, mój Pan wyprowadza mnie na spacer ... mój Pan musi być Bogiem! Tymczasem rozumowanie kota przebiega nieco inaczej: mój Pan mnie karmi, mój Pan mnie pieści, mój Pan wyprowadza mnie na spacer ... muszę być Bogiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeden z moich kotów uwielbiał pomidory i ciasto domowe (biszkopty, babki), inna kotka kocha jajecznicę i jogurt naturalny. No i podkrada psu tabletki, co psa bardzo cieszy, bo on z kolei ich nie cierpi. Tak że jeszcze pewnie długa droga eksperymentów kulinarnych przed Wami :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testujemy tez różne karmy dla kotów. na niektóre się obraża i nie chce jeść. Ale z pomidorami jeszcze nie próbowaliśmy, nawet mi przez myśl nie przeszło, że kot mógłby mieć chęć na pomidora:)

      Usuń