Zielony
jest oczywisty. Niebo błękitne, a gleba... sami wiecie jaka. Ale różowy
to raczej branża Barbie. Poszukiwaliśmy różowego w przyrodzie gdzie się
dało w ramach międzyblogowego projektu "Spoza tęczy".
Link do projektu TUTAJ |
Zaczął Jurek, który zapytał: "Wolisz oglądać Księżyc, czy zachód Słońca?". Księżyc oglądamy przez teleskop Taty i jest naprawdę super, ale tamtego wieczora chodziło o to, żeby mnie wyciągnąć na zewnątrz, a widok był tam taki:
Następnego ranka szukaliśmy różowego wśród flory. Młodzież miała znaleźć wszystkie różowe rośliny z ogrodu Babci i zerwać po jednym egzemplarzu, a Babcia zniosła to bez zająknienia. Ułożyliśmy wszystkie rośliny razem, Hania je obfotografowała, a ja parę razy powtarzałam nazwy.
Potem zrobiliśmy zgadywankę. "Kto pokaże hortensję?" - pytałam. A potem: "Która to dalia?" itd. Nazwy były trudne. Sama bym się zapomniała przy koleusie, gdybym nie zapamiętała tabliczki z nazwą w sklepie, gdzie go kupiliśmy. Młodzi niekoniecznie zapamiętają wszystkie nazwy, ale każda okazja do ćwiczenia pamięci jest dobra, prawda?
Różowy kolor ma różne wersje i cieszy oko nie tylko w kwiatach czy liściach buraka, ale też w owocach. Smoczy owoc, który pamiętamy z zimowych zakupów jest oczywistością. Ale malina pozostaje już dyskusyjna. Jest czerwona, czy różowa? Kwestia ta schodzi na plan dalszy, gdy się ją zjada:)
Jaką część ciała mamy różową? "Usta" odpowiedziała Hania. Całe ciało jest trochę różowe. A uszy pod światło? Czerwone bez wątpienia. Jak widać w naturze granica między różowością a czerwienią jest płynna.
W planach miałam jeszcze roztarcie różowych płatków kwiatowych i wykonanie roztworu, którym zabarwilibyśmy białą tkaninę. Ale nie mieliśmy moździerza, no i już się tak kiedyś bawiliśmy z innymi kolorami. Teraz moździerz już przybył, a zamierzamy wykorzystać go do zajęć w kolorze... szarym. Ale, czy się uda? O tym innym razem.
Bardzo podoba mi się pomysł zajęcia się kolorami nieoczywistymi - tęczowe kolory są zdecydowanie zbyt mocno faworyzowane przez ludzkość. Niesłusznie. Dlatego przystępujemy do projektu, a to, co wymyślą inni Blogowicze-Uczestnicy można zobaczyć TUTAJ.
Kolory nieoczywiste - ładna nazwa ;-)
OdpowiedzUsuńŚwietny wpis - wiedziałam, że można na Was liczyć :-)
Dziękujemy, będziemy starać się dalej:)
OdpowiedzUsuńbardzo ciekawe zadanie, inspirujące i twórcze :)
OdpowiedzUsuńSuper :)
OdpowiedzUsuńA maliny są koloru... malinowego. Taką właśnie oryginalną nazwę ma kolor mojego roweru. I przy tym obstaję :) Swoją drogą, sobotni zachód słońca był tak spektakularny - zdążyłam obejrzeć na żywo (w Warszawie) oraz z różnych stron Polski i Europy na IG - kolor i doznania bez granic.
OdpowiedzUsuńWłaściwie wypadałoby załapać się jeszcze na wschód Słońca, ale jakoś brak u nas samozaparcia. A kolor buraczkowy tez jest. I biskupi. Ale najlepiej chyba mieć jednak rower w kolorze malinowym:)
OdpowiedzUsuńU nas tez w tym miesiacu rozowo. Bardzo mi sie podoba zadanie z kwiatami.
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie za wszystkie komplementy:)
OdpowiedzUsuńPrzymierzam się do różowego, mojego najmniej lubianego koloru :-) U nas tym razem chyba wszystko będzie pod znakiem przyrody. A naleśnika z malinowymi czy też różowymi malinami zjadłabym chętnie.
OdpowiedzUsuńJeśli najmniej lubiany, życzę powodzenia i pokonania niechęci przynajmniej na potrzeby wpisu o różowym kolorze.
UsuńBardzo ciekawe zajęcia. U nas w tym miesiącu szaro ;)
OdpowiedzUsuńwidziałam! I przyrodniczo poniekąd!
UsuńDobrze wyposażony ogród :-)
OdpowiedzUsuńA, bo nasza Babcia się zna! I my jej ciągle coś wtykamy na siłę, a ona to znosi mężnie i sadzi, albo pozwala sadzić i siać.
UsuńSuper zestawienie - nie skupiliście się tylko na jednej rzeczy i dzięki temu macie dużo nowych informacji (y) u nas królują 'róże' właśnie w odcieniu 'różu':P
OdpowiedzUsuń