środa, 5 października 2016

Post brązowy z domieszką białego czyli rzecz o mydle kasztanowym

Przepisów na mydełko kasztanowe wraz 
z zaletami tegoż można znaleźć w Internecie całe mnóstwo. "Mydło" owo wykonał nasz Ojciec Rodu z Dziatwą i testujemy je na sobie od kilku dni. Zabawa fajna!


Ogólnie rzecz biorąc należy wykonać następujące czynności:
- zebrać kasztany na spacerze
- obrać je ze skórki
- rozdrobnić łącząc z wodą(u nas elektryczna tarka+blender)
- pogotować trochę (podają różnie od 3 do 20 minut, u nas raczej krócej) mieszając, żeby się nie przyjarało
- mieszaninę ochłodzić i można z niej ulepić coś na kształt mydełek,
albo (wersja milsza) przecisnąć całość przez niemowlęcą pieluszkę otrzymując coś w rodzaju mydła w płynie, a w wersji bardziej gęstej - pasty BHP (oczywiście pozostałe "śruty" można dalej formować w mydełka):

Fotografia wykonana w żółtym świetle nie oddaje rzeczywistej barwy mydełka.
 I opcja najprostsza - kasztany zetrzeć na elektrycznej tarce bez ich wcześniejszego obierania z brązowej łupiny, całość pogotować z wodą, przetrzeć przez sitko - otrzymujemy mydło w płynie:)

Kasztanowe mydło w płynie w czasie obróbki termicznej. Biała obfita piana przysłania żółtawo-kremowy płyn.
Teraz skok do wanny i dalejże mydlić sie kasztanami.
Tata jest ciągle pod wrażeniem naszej najmłodszej latorośli wytrwale rozmazującej sobie kasztanowe mydło po brzuchu. Co do mnie - dostrzegłam głównie aspekt pilingujący tej rozrywki (oczywiście nie wersji pasty BHP, ta jest gładka, podobnie, jak wersja typu "mydło w płynie").

Piany przy produkcji jest dużo (dzięki zawartości saponin) i pojawia się obficie  na etapie blendowania surowych kasztanów z wodą. Jest biała, a mydełko lekko żółtawe. Całość raczej bezwonna, a gdy przeschnie - miły zapach, raczej bezpłciowy. W czasie kąpieli i właściwego mycia piany jest raczej niewiele, prawie wcale i to może przeszkadzać tym, którzy są przyzwyczajeni do mocno pieniących się kosmetyków.

Straszą, że mydełko szybko pleśnieje (u nas nie zdążyło) i pęka przy wysychaniu (to fakt). Mocno spoconego ciała raczej nie domyje, ale jest ok na wieczorną kąpiel dla mało zabrudzonych dzieci oraz na kąpiel pilingującą dla mamy. A jeśli jeszcze rzeczywiście tak dobroczynnie wpływa na naczynia krwionośne (żylaki, hemoroidy, obrzęki, rany pooperacyjne, wybroczyny itd) no to już w ogóle super!


Z racji brązowej barwy kasztanów oraz białej barwy piany kasztanowej post wpisuje się w ideologię projektu blogowego "Spoza tęczy", do którego dołączyłam z niepokojem, czy podołam, a stał się bardzo inspirujący:



http://bajdocja.blogspot.com/2016/08/miedzyblogowy-projekt-spoza-teczy.html

A TUTAJ linki do innych uczestników projektu.

Appendix - oto dodatkowe kasztanowe widoki z naszego domu:

1) Kasztanów można używać do ćwiczenia umiejętności czytania liczb wielocyfrowych, czego wymagano od Córki we wrześniu w szkole



2) Suszenie kasztanów wymaga znalezienia w małym mieszkaniu odpowiedniego miejsca. Dlatego też powstała konstrukcja - rama z klocków podścielona "literaturą reklamową".



3) Gdy kasztanowe mydło w płynie wlejemy do przypadkowo chwyconej butelki - mamy taki oto obrazek w łazience:



4) Ludziki z kasztanów - tutaj upchnięte do doniczki:


5) Widok z początku sezonu kasztanowego - kasztany w łatki - idealne do produkcji figurek krów. Niestety po wyschnięciu łatki brązowieją i kasztan przybiera barwę jednolicie brązową.



czwartek, 29 września 2016

Jak obchodzić urodziny chomika?

Nasz chomik syryjski - Węgielek - skończył rok. Tak mniej więcej. Z tej okazji Młodzież postanowiła mu wyprawić urodziny. Podaję poniżej idealny sposób świętowania chomiczej uroczystości, gdybyście mieli chęć, Drodzy Czytelnicy, też sprawić tę radochę swojemu gryzoniowi:)

Prezent główny - opis poniżej

Prezent 1: wydrążony kokos (zawartość została spożyta, żeby nie kłopotać chomika tą zbędną czynnością)


Prezent 2: chomicze chrupki, które chomik zlekceważył. A są bezcukrowe! A zatem zdrowsze niż typowa karma bogata w cukry:)

Prawda, że smacznie wyglądają? Każdy by się skusił! Tylko nie nasz chomik...

Prezent 3: Najwspanialszy! "Tektura&Plastik City" - własna produkcja z pudełek, które Hania gromadziła już od dłuższego czasu. Jest to imponująca konstrukcja, z dodatkowymi korytarzami bocznymi, z otworami do podglądania chomika, wyłożona miejscami gałązkami, trawą, kasztanami.

Po pewnym czasie powstała dobudówka z klocków.


Konstrukcja ma jeden mankament - siusiu chomicze zrobione w części klockowej wsiąka w nasz parkiet. Któż by się jednak tym przejmował poza mną...

Aha - i mankament nr 2 - jeden z otworów służących do podglądu chomika jest na tyle duży, że zwierzak daje radę się przecisnąć, choć z trudem. A miało być tak, że nie wylezie sam. No, trudno, dziurę możemy przyłożyć inną książką z biblioteki.

Kiedyś już budowaliśmy Perełce (która była chomikiem dżungarskim) plac zabaw, ale tamten nawet nie umywał sie rozmachem do najnowszej konstrukcji.

Ponadto Młodzież odśpiewała futrzakowi "Sto lat!" dwukrotnie zgodnym chórkiem i wyszło im bardzo ładnie, tak, że zaczęłam się tęsknie zastanawiać czy i mnie spotka ten zaszczyt wkrótce, gdy nadejdą moje własne urodziny. I boję się, że nie.

wtorek, 20 września 2016

Ziarna ku rozrywce

Jeśli wirus jesienny zamknie Was w domu z trzylatkiem - dajcie mu do zabawy tacę z nasionami, najlepiej smacznymi. Zajmie się na długo i przy okazji uzupełni sobie składniki pokarmowe wrzucając je w swój schorowany organizm.



Na tacy umieściłam to, co było pod ręką:
- musli gotowe
- pestki dyni
- pestki słonecznika
- amarantus ekspandowany
- orzechy włoskie

Wszystko jadalne i wyłuskane, w osobnych pojemniczkach.
Rozpoczęło się mieszanie nasion i próbowanie ich w różnych zestawieniach. Dziecko kazało sobie dosypać rodzynek, co uczyniłam oszczędnie.
Dostało też do ręki łyżkę i dodatkowe, plastikowe pojemniki.
Potem doszła oddolna inicjatywa - wożenie nasion w autach różnych rozmiarów, bez przerywania podjadania. 
Nie mogłam się powstrzymać od uwagi: "Kochanie - gryź dokładnie i powoli, żebyś się nie zakrztusił". Może Wy się powstrzymacie, Drodzy Czytelnicy.

W tym czasie pozostając w temacie nasion wykonałam mleko owsiane, a z niego budyń czekoladowy natchniona ciekawym przepisem z trochę innej cukierni. Nasiona górą! Mleko krowie to przeżytek:)

I jeszcze propozycja na śniadanie: gruszka z miodem i orzechami. Na kanapce z masełkiem, rzecz jasna:)


czwartek, 15 września 2016

Ćwiczenia oddechowe

Podkradłam Dziadkowi książkę niejakiego profesora Tombaka o tym, jak żyć długo i zdrowo, a tam trafiłam na rozdział o oddychaniu (str. 24). Notka w Wikipedii niekoniecznie przekonała mnie fachowości autora, ale cóż nam szkodzi potestować na sobie ćwiczenia oddechowe?
A są one takie:



Oddychanie przeponowe polega na tym, aby w procesie oddychania używać świadomie przepony. Podobno jest to sposób stosowany instynktownie przez małe dzieci, a w trakcie dorastania przez nie zapominany. Gdy dorosły oddycha - raczej unoszą sie w górę jego ramiona i klatka piersiowa, przepony używa zbyt mało, a nawet wcale. Mi się oddychanie przeponowe skojarzyło raczej ze szkoleniem przedporodowym (w linku dokładniejszy opis, gdybyście chcieli praktykować, mimo, że nie zamierzacie rodzić:).

Pooddychaliśmy sobie przeponowo siedząc w ogrodzie Dziadków, pod dachem, w czasie deszczu. Warcaby i szachy czekały spokojnie na swoją kolej:)



Ćwiczenia takie należałoby wykonywać codziennie, rano i wieczorem, a wtedy dłuższe życie - murowane!

Drugi rodzaj ćwiczeń polega na oddychaniu z użyciem tylko jednej dziurki w nosie, podczas gdy druga jest zatkana palcem (dociskamy nim skrzydełko nosa). Oddychanie tylko jedną dziurką ma wymiar uspokajający. To też potestowalismy troszkę, choć byliśmy dość spokojni, przy czym okazało się, że niektórzy z nas mają zatkane nosy, więc chusteczki higieniczne poszły w ruch. To mi przypomniało, jak ważne jest czyszczenie nosa, zwłaszcza rankiem, nawet gdy się nie ma kataru.

Kolejny sposób oddychania to taki, w którym przy wdechu wciągamy brzuch,a przy wydechu go wypychamy. No cóż, można i tak:)

Ciekawy link o prawidłowym oddychaniu załączam jeszcze poniżej - warto poczytać i stosować, jeśli ktoś ma ochotę, żeby sobie tak przedłużyć życie i się odstresować.

Prawidłowy oddech zawsze prowadzi przez dziurki w nosie. Rozmowa z psychiatrą dr. Januszem Szelugą


Po tych ćwiczeniach dziatwa zapragnęła czegoś bardziej konkretnego więc udaliśmy się ku warcabom, szachom, piaskownicy i ciastom.
 
Dziadkowy patent na zabawę w piaskownicy w czasie deszczu:)

A wiecie co jeszcze pomaga we właściwym oddychaniu? Śpiew i gra na instrumentach dętych! Obejrzyjcie filmik o szkole mojej Córki:)