Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Na łonie natury w czerwcu

Na zewnątrz słońce i aż się chce wyjść na  łono natury. Jaka jest alternatywa dla kocyka na trawie i grilla? Poszwendać się! Zawsze można więcej zobaczyć i  zauważyć, choć, przyznam, idea kocyka ma w naszej rodzinie wielbicieli. Co robiliśmy ostatnio? 

Konkurs kwiatowy
Mamy 5 minut  na zbieranie kwiatów. Każdy kwiat ma być inny. Potem układamy zebrane kwiaty w rządku w taki sposób, aby gatunki zebrane przez różne osoby leżały naprzeciwko siebie. Zbierałam w tych zawodach ja i Hanka, kijek stał się granicą i wyznacznikiem linii prostej, wzdłuż której układałyśmy. Wygrałam ja (bez przesady, nie można dawać Dziecku ciagle wygrywać), zebrałyśmy na małym kawałku łączki w sumie razem 18 różnych kwitnących teraz gatunków. To mi łączka! Zachwycająca i pachnąca!



Wywiad z wędkarzami
Wędkarz to osobnik spokojny i odpowiadający chętnie na pytania typu "Czy bierze?", "Co bierze?", "Co pan robi?" (chodziło o nęcenie) oraz "Czy mogę sobie zrobić zdjęcie z pana wędką?". Tak naprawdę tego ostatniego pytania nie zadaliśmy, tylko od razu zrobiliśmy zdjęcie.



Polowanie na bezkręgowce




Ze starej paletki do badmintona oraz przetartej lekko poszewki na poduszkę-jasiek zmontowałam czerpak entomologiczny. Mimo, że uchwyt trochę za krótki - działa poprawnie. Należy nim machać (idąc przez łąkę z wysokimi trawami ) na wysokości kolan kreśląc nim leżące ósemki. Kierować otwór czerpaka w stronę trawy rzecz jasna. Trochę się zawiodłam podczas inauguracji połowów, bo na łące, tej tak bogatej w kwitnące rośliny, spektakularnych znalezisk entomologicznych nie było. Tzn. nie było robali dużo, ale gatunki zróżnicowane owszem, np. mnóstwo różnych błonkówek wielkości łepka szpilki, dla młodzieży raczej nieciekawych. Mimo to udało nam się złowić lub zaobserwować, a Tatusiowi uwiecznić, takie oto stwory:


Mrówki uwijały się dookoła swojej hodowli mszyc
Piękne maleństwo

Dla wykonania tego zdjęcia Tata dał sobie upuścić krwi.

Dlaczego ta mucha taka futrzasta? Podejrzewam, że może zaatakowana przez jakiegoś grzyba? (już wiemy - to mszyca z rodziny bawełnicowatych - dziękuję autorce świetnej strony Chwastowisko warszawskie!!!)

Zbieranie roślin do jedzenia
Dałam Hani spróbować dziko rosnącego szczawiu, zebraliśmy też dziki bez czarny , który stał się składową naszego niedzielnego obiadu, można też z niego zrobić sok lub suszyć baldachy na zimową herbatę na przeziębienia. Można też już zbierać płatki róż (np. róży pomarszczonej) na konfitury, soki, czy do herbaty, pokrzywę (nie kwitnącą)...  O tym pisałam już kiedyś - zainteresowani niech zajrzą do linków i do posta: Sezon zielarski - część 1

Widzieliśmy też zaskrońca, rozmaite ptaki, ślimaki i inne stwory, których na co dzień nie widujemy. Słyszeliśmy żaby, kukułkę i inne ptactwo, których na co dzień nie słuchamy. Daliśmy się pogryźć komarom, mrówkom, zaatakować ostom i pokrzywom. Jednym słowem - wiemy, że żyjemy, czego i Wam drodzy Czytelnicy - życzę:)

piątek, 21 września 2012

Praca magisterska mamy

"Mamusiu, opowiedz jak byłaś małą dziewczynką" - tak się u nas rozpoczyna rozmowa przed snem z Hanią. Jest co opowiadać, bo mamusia pamięta czekoladę na kartki, wóz zaprzężony w konia na głównych ulicach miasta i śpiew żołnierzy "Szumi dokoła las" dochodzący z jednostki wojskowej przy naszej działce. Teraz jednak mamy nowy rozdział rozmów wieczornych: 
"Opowiedz, jak byłaś studentką". 
No to opowiadam. Ostatnio ujawniłam fakt pisania i istnienia pracy magisterskiej. I Hania chciała obejrzeć. 
No to pokazałam, bo są w niej obrazki.



A na obrazkach:
- ryby, ryby i ciągle ryby...
- nazywają się głowacice dunajskie (Hucho hucho, Linneusz 1758)
- na obrazkach są przezroczyste, tak, że widać im kości i chrząstki
- a żeby lepiej  je było widać, mamusia je zafarbowała
I to na różowo! Ale ładnie! Oraz na niebiesko.
A najładniejsza - ta zębata!



No i mamusia rysowała te rybki i ich kostki, i chrząstki. Na malowanki się nie nadają...:)


Drodzy Rodzice! Macie pracę dyplomową, magisterską, a może nawet doktorską z obrazkami? Pokażcie ją Waszym dzieciom - spojrzycie na nią z innej perspektywy:)

PS. A wpis ten zamieszczam w momencie, gdy w Łopusznej pod Turbaczem (ach, jak tam pięknie!) odbywa się międzynarodowe sympozjum na temat głowacicy, pod przewodnictwem recenzenta mojej pracy mgr.