Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 października 2015

Drugie życie naszej pralki

Pralka służyła nam dzielnie przez 11 lat. Ostatnimi czasy prała codziennie (trójka Dziatwy potrafi ją wypełnić!). Poległa i kupiliśmy nową. Co zrobić ze starą? Oddać do elektrośmieci, owszem. Ale my ją rozczłonkowaliśmy sami. Dzieci nolens volens brały w tym udział.

Najpierw trzeba było pralkę rozebrać na czynniki pierwsze, zajrzeć do środka i rozebrać. Cóż to za ciekawa zabawa, a i pobrudzić się można!



Części metalowe pralki oddaliśmy na złom, a kwoty ze złomu są u nas tradycyjnie przeznaczane na zabawki.

Plastiki wrzuciliśmy do pojemnika na śmieci-tworzywa sztuczne.

Z bębna do pralki Tatuś wykonał klosz do lampy i lampa industrialna wisi juz w altance w ogrodzie Dziadków. Wielu wystawia takie dzieła na sprzedaż, ale my się jakoś nie zebraliśmy. Za natchnienie do wykonania lampy dziękujemy Autorce bloga Ekomania, która podsunęła nam wiele pomysłów na to, co z bębnem pralkowym można zrobić.



Bardzo przydatne okazały się pralkowe drzwiczki.
Dzięki nim mamy sporą szklaną misę na owoce, która bardzo nam się przydaje.



Zaś plastikowa ramka z drzwiczek posłużyła jako podstawa do wykonania wieńca (iglaki, bukszpan, hortensja, miechunki) - w sam raz na Wszystkich Świętych.




Z pralki mamy też piękny miedziany drucik o wielu zastosowaniach w gospodarstwie domowym:)


niedziela, 14 czerwca 2015

Konkurs "Eko-zabawka"

Był taki konkurs w szkole Hani. Hania z Tatą zajęli III miejsce! Warunki konkursu były następujące:
- zrobić zabawkę
- do produkcji użyć materiałów naturalnych albo śmieci
- podać dokładnie przeznaczenie zabawki

Tata obmyślił konstrukcję latawca: z patyków, rozwalonej reklamówki jednorazowej, ulotek reklamowych i sznurka.Wzmocniona taśmą klejącą. Hania wymyśliła zdobienie - z liści i kleju brokatowego. No tak, praca nie była samodzielna, a nawet była głównie ojcowa. Wszelako idea bardzo mi się podoba i dlatego zachęciła Hankę, żeby latawiec zaniosła na konkurs. Inni też chwycili pomysł, choć ilość prototypów nie była zbyt wielka. Myślę, że taki konkurs jest dobrym pomysłem na forum szkolnym: każdy może się wykazać, nawet leniuchy i rodzice:) Spojrzeć na śmieci inaczej; mogą się przecież tak bardzo przydać! Być twórczym. Zabłysnąć i zdobyć nagrodę, nawet gdy wykonanie trochę szwankuje. I nie wydawać na to zbyt dużo pieniędzy, a w skrajnych wypadkach - nie wydać nic.

Poniżej - fotoreportaż z wernisażu:)

Robot z pudełek i słomek po napojach - I miejsce
Świnia, statek kosmiczny i gniazdko na ptaszka (?)

Samolot i haniny latawiec (DZIAŁA! PIĘKNIE LECI!)

Baran i motyle

I znowu statek kosmiczny

I to chyba też statek kosmiczny, a może łódź podwodna?

Przyjemnie było zastanawiać się, co to właściwie jest i jak się tym można zabawiać.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Kolekcje podwórkowe

Są takie miejsca w naszej Ojczyźnie, w których Dziatwa cieszy się już śniegiem. Nie u nas. U nas dziś raczej wiosennie, jeśli chodzi o aurę. Dlatego ten wpis o kolekcjach podwórkowych, nim atrakcje śniegowe stłumią fascynacje kolekcjonerskie. 

U nas zbierane są:

1. Kije
we wszystkich rozmiarach (rekordzista przyciągnięty przez Jura z sąsiedniego podwórka i skasowany przez Panią Dozorczynię mierzył ok. 2,5 m), różnej rosochatości (choć prym wiodą te najprostsze) i różnych gatunków drzew. Staram się ustalić z jakiego drzewa kij pochodzi, ale sądzę, że mojego Syna to mniej interesuje. Bardziej frapuje go, co można z kijem zrobić (dłubać w kałuży i błotku, popędzać osoby postronne grające rolę konia, grać na płocie, wpychać w różne dziury, składować pod ławką w ilościach horrendalnych...)

Zbiór z jednego spaceru. W tej chwili leży tam już pokaźna góra chrustu


2. Kapsle
głównie po piwie. I nie trzeba się bynajmniej udawać w żadne podejrzane miejsca. Wystarczy regularnie patrolować plac zabaw. Kolekcja nasza wzbogaca się z dnia na dzień o nowe egzemplarze. Hania nie zbiera takich, które już ma w swoim pudełku, więc jest nadzieja, że to hobby się niedługo skończy, bo lokalni piwosze piją ciągle to samo, choć czasem trafia się  jakaś "perełka". Na kapslach można uczyć się czytać, liczyć, zauważać szczegóły itpd. Nawet kolorów Jurek się uczył na kapslach! No i po każdej zbiórce mama żąda szorowania kapsli mydłem w umywalce, a to dodatkowa radocha....

Teraz kapsli jest znacznie więcej. Zdjęcie zrobione, gdy kolekcja była jeszcze w powijakach.

3. Kamienie
czasem Jurek znajduje szczególnie kuszący kawał betonu czy asfaltu, ale z reguły są to kamyki naturalne. Apogeum tej pasji przypadło na lato, ale i teraz żadna żwirowana alejka, żaden obsypany kamyczkami nagrobek czy płot nie są pozostawione bez należnej im uwagi. Większe egzemplarze wożę niestety w wózku, mniejsze mieszczą się do kieszeni, ale nie leżą tam zbyt długo, gdyż kolekcją trzeba się cieszyć: wrzucać do wszystkich dziur i kałuż, celować w drzewa...


4. Pióra - ta pasja już chyba za nami, a pisałam o niej rozwlekle w poście "Pióra"

5. Owoce jesienne
zbieramy je jeszcze ciągle i stale na tej samej trasie, prawie zawsze wtedy, gdy nią przechodzimy. Zbieramy "tylko kuleczki", jak zauważyło Dziecko. A są to np. owoce śnieguliczki, ligustrów, ogników i in. Zbieramy do różnych pojemników (wytłaczanki po jajach, puste butelki plastikowe, woreczki foliowe, kieszenie wózka niemowlęcego oraz kurtkowe).


Oprócz tego Jurek zbiera inne ciekawe przedmioty: gazetki reklamowe, stare kawały styropianu, puszki po piwie (patrz post "Złomiarze"), szyszki i co tam jeszcze na ulicy znaleźć można.

Tak objuczeni docieramy pod drzwi i tu zaczynają się pertraktacje: 
co zostaje pod blokiem, a co zabrać koniecznie MUSIMY.

I jeszcze u nas: w poście "Co można robić na spacerze..." kilka podpowiedzi na aurę błotno-zimną.

wtorek, 27 sierpnia 2013

"Recyklingowe" zabawy na podwórku

Przestaliśmy już uszczęśliwić Dziadków naszą obecnością, ale kasy na dziecięce zachcianki zakupowe wydali sporo. Przedsięwzięliśmy więc trochę zabaw "recyklingowych", aby ukrócić konsumpcjonizm Młodzieży. Poniżej mała retrospekcja...

Kręgle z butelek po mleku. W celu obciążenia butelek należy do nich wlać trochę wody, albo wsypać piasku, żwirku itpd. Zakręcić. Najlepiej, gdy butelki są takie same. Ustawiać w dowolnym szyku. U nas rzucaliśmy w nie piłeczką palantową. Wyznaczyliśmy miejsce startowe, z którego należało wypuścić piłkę w kierunku kręgli. W miarę, jak przybywało nam butelek Hania zmontowała z nich slalom oraz płotki do biegu przez płotki, a potem kombinowany tor przeszkód.



Gra "w kapsle" plastikowymi zakrętkami z butelek po mleku. Wersja najprostsza: pstrykanie palcami i przesuwanie w ten sposób zakrętki wzdłuż wytyczonego fragmentu chodnika. Ten, kogo zakrętka dotrze pierwsza do mety - wygrywa. W bardziej ambitnej wersji rysuje się na asfalcie drogę dla "kapsli" z dużą ilością zawiłych zakrętów, a kto wypadnie z trasy musi wrócić na start. Gdy graczy było dużo, a kolory zakrętek te same - wklejałyśmy do środka różne nalepki.



Łowienie zakrętek w basenie. Wrzuciłam do basenu różne zakrętki, Młodym dałam do ręki babcine sitka. Łowili. Kto złowi więcej - wygrywa. U nas z racji różnicy wieku szanse były nierówne, ale przez pewien czas zabawiali się razem ochoczo.



Łódki z papieru. Papier pochodził z gazetek reklamowych. Łódki można puszczać na wodę w basenie i poruszać nimi za pomocą dmuchania, albo poruszania krawędzią basenu, co daje efekt fali. Gdy okręty wypłyną za daleko pomagamy sobie grabkami, albo łopatką z długim trzonkiem. Następnie papier rozmięka i do recyklingu sie nie nadaje. :(



Wieczko od pudełka po lodach posłużyło nam za przykrywkę na pułapkę na bezkręgowce z ogrodu. Na wypadek deszczu. Jak ona dokładnie ma wyglądać i działać - przeczytacie w Przyrodzie na 6.

I tyle na razie naszych zabaw śmieciami.

czwartek, 28 lipca 2011

Śmieci


Aby segregować śmieci trzeba wyrobić sobie taki NAWYK. To tak, jak z myciem zębów czy rąk. A dzieciństwo jest dobrym okresem do wyrabiania w człowieku dobrych nawyków. Gdy ja byłam mała nikt nie słyszał u nas o segregowaniu śmieci, ale udało mi się tego nauczyć, bo wierzę, że jest to czynność słuszna.

Rozmawiałyśmy też o tym, po co segregujemy śmieci i co można z nich zrobić.

Trzeba też segregować umiejętnie - nie każdy plastik nadaje się do wrzucenia do kontenera na plastiki, a z butelki po soku trzeba zdjąć etykietę i pozbyć się metalowej zakrętki.W przeciwnym wypadku segregowanie nie ma sensu.  Jest tylko zaśmiecaniem tego, co ktoś wcześniej posegregował. Niby o tym wiemy, ale nie zawsze to robimy. Dlatego przeczytałam Hani, co jest napisane na kontenerach, np:




Śmieci przed wrzuceniem do kontenera trzeba zmiażdżyć. W ogóle warto miażdżyć śmieci, aby zajmowały mniej miejsca. (Miażdżenie to fajna zabawa...)


Segregujemy, wyjaśniamy, miażdżymy, czytamy, co napisano na kontenerach, a potem wybieramy się na wakacyjny spacer. A tam...

Wrocław, niedaleko CH "Magnolia"