Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metale. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 stycznia 2018

Aluminiowe odkrycia

Najpierw Ojciec rodu puścił mi film o aluminium, który jest straszny (wklejam na końcu posta dla dociekliwych), a potem zaczęliśmy sprawdzać, czy to co mówią grobowym głosem w filmie  rzeczywiście jest możliwe. Jest. Poniżej efekty prac badawczych.

Zawinąć ogórka kiszonego w folię aluminiową. Zostawić na parapecie kuchennym na kilka dni. Po tym czasie rozwijamy folię, ogórka wyrzucamy i oglądamy dokładnie folię, a wygląda ona tak:



Kwas z ogórka rozpuszcza folię aluminiową. Nie tak od razu. Potrzeba na to 5-10 dni, ale za to skutecznie, bo folia ma dziurki i jest bardzo krucha. Co się stało z jonami Al? Podejrzewamy, że utkwiły w ogórku. A zatem można zaryzykować twierdzenie, że owijanie posiłku, zwłaszcza kwaskowego, w folię aluminiową nie jest najlepszym pomysłem, bo jony glinu wprowadzimy sobie do organizmu, a jest to raczej toksyczna sprawa.

Jeszcze gorszym pomysłem jest ułożenie posiłku na metalowym półmisku i okrycie folią aluminiową, bo wtedy robimy sobie baterię. Jony biegną między michą, a folią. Dobrze, że nie mamy metalowego półmiska, a ryż z jabłkami i pestkami dyni zapiekałam na szkle.


Sprawdziliśmy, jak to jest z tą baterią i czy można uzyskać z niej prąd? Powstała konstrukcja następująca:

Najpierw wsadziliśmy srebrny łańcuszek do podziurawionej rurki plastikowej.


Rurkę z łańcuszkiem umieściliśmy w cylindrze z aluminium i całość zalaliśmy solanką. Przyrządy pomiarowe wykazały, że owszem prąd między metalami płynie, choć nie wielki.



Na tyle jednak duży, aby wywołać efekt dźwiękowy w głośniczku podłączonym do takiej baterii. Wystarczy drapanie po folii, które jest słyszalne przez głośnik.

Folię aluminiową stosuje też nasza Ciocia do oczyszczenia sczerniałego łańcuszka srebrnego: do miski wkładamy na dno folię aluminiową, wlewamy wodę, wsypujemy sól i w tym umieszczamy łańcuszek. Działa! Wszyscy widzieliśmy czarny, a potem jasny łańcuszek. Niestety nie przyszło mi do głowy zrobienie zdjęcia z tego ważkiego eksperymentu.

Jak już obejrzycie film (dzieciom nie pokazujcie), to w ogóle dojdziecie do wniosku, że aluminium używać nie można, bo jest to wysoce nieekologiczne i dla organizmu bardzo niezdrowe, nawet jeżeli tylko połowa filmu jest prawdą, a reszta teorią spiskową.



Tak czy siak - dezodorant bez związków aluminium można kupić, ceny różne (7-40 zł), folię aluminiową można zastąpić pokrywką szklaną czy ze stali nierdzewnej, względnie emaliowaną, garnków aluminiowych nie mamy.

Na  blogu "Nowa Alchemia" wyczytałam jeszcze kilka innych informacji:
- że aluminium w szczepionkach dla dzieci nie jest takie straszne, bo jest go w nich bardzo mało (no i ma swoją funkcję, ale ciągle wierzę, że można by je wyprodukować i bez Al, tylko moim dzieciom jeszcze to nie będzie dane)
- że lepiej nie wkładać folii aluminiowej do środka do czyszczenia toalet (nawet rozcieńczonego),
a na dodatek poznałam całą prawdę o ałunie.


piątek, 25 lipca 2014

Wpływ warunków atmosferycznych na stan produktów ułożonych na parapecie

Ten pokrętny tytuł oddaje sedno sprawy, choć jest, jako się rzekło - pokrętny. A zrobiliśmy to:

Na metalowej blasze ułożyć metalowe zakrętki słoikowe, jak miseczki. Włożyć w nie rozmaite produkty przeznaczone do obserwacji. Założenie jest takie, żeby wyłożyć ten zestaw na nasłoneczniony parapet w czasie intensywnych, letnich upałów. Metale są dobrym przewodnikiem ciepła, a metalowe są zakrętki, blacha do ciasta i parapet. A zatem słońce działa na położone na nakrętkach próbki nie tylko bezpośrednio, ale też poprzez silne nagrzewanie podłoża.

Na zakrętkach położyć można to, co nam w duszy zagra. U nas m. in.: masło, kostka lodu, woda w stanie ciekłym, kawałek wosku i mydła, miód skrystalizowany, mleko, ser żółty i biały, olej, ugotowana kasza jęczmienna...

Wystawić na silnie nasłoneczniony balkon i obserwować po 1 godzinie, po 2 godzinach, wieczorem, po tygodniu, po dwóch... U nas po pewnym czasie parapet zrobił się miejscem nader mokrym, intensywne nasłonecznienie się skończyło, ale obserwacje z doskoku trwają nadal.

Miałam chęć zrobić tabelkę i zanotować w niej wszystkie obserwowane zmiany, ale jakoś się nie udało, młodzież szybko wymieniała zmiany, które zaszły i dobierała się do tego kawałka czekolady, co spoczywał na zakrętce przez tydzień... Ale zdecydowanie polecam notowanie wyników, jeśli to tylko możliwe. 



Na samym początku

Po 6h

po 3 dniach (zmiana blachy, bo duża poszła na ciasto)



Post w ramach projektu blogowego

sobota, 17 maja 2014

Recyklingowe zabawy w domu

Kiedyś już pojawił się tu post pt: "Recyklingowe zabawy na podwórku". Dziś lało cały dzień i robiliśmy porządki domowe. Objawiło się całe mnóstwo niepotrzebnych surowców wtórnych, które Hania z Jurkiem zużytkowali na kilka sposobów. Może Czytelnicy zechcą podobnie się pobawić ze swoimi dziećmi.

1. Grzechotki z plastikowych butelek po mleku i innych napojach.
Do butelek wrzuciliśmy różne nasiona (orzechy włoskie, ryż, soję, pszenicę) i dzieci zabawiały się grzechocząc w rozmaitym rytmie, dosyć donośnie, ale już dawno doszłam do wniosku, że mamy bardzo wyrozumiałych sąsiadów.



2. Pudełko - stworek na szpargały zmontowany samodzielnie i wg pomysłu Hani (pomogłam tylko wyciąć otwory na oczy) z pudełka po zielonych sałatach i pudełka po jajach.



3. Zabawa metalowymi zakrętkami:
- układanie pokrywek od najmniejszej do największej
- dokładanie zakrętki do gotowego szeregu
- układanie piramidy z zakrętek
- wkładanie jednej zakrętki w drugą
- dopasowywanie zakrętek o różnej średnicy do odpowiadającyych im szklanych pojemników
- odrysowywanie kółek i dorysowywanie do nich czegoś w celu stworzenia obrazka







4. Sudoku (i nie tylko) z kapsli.
Czy teraz ktokolwiek mi uwierzy, gdy napiszę, że piwa raczej nie pijamy i że to wszystko moje dzieci przyniosły z podwórka?





5. Jacek też miał radochę. Używa zakrętek po niemowlęcych bobowitach czy innych gerberach: zrzuca z góry, wrzuca do pudełka, wyrzuca i obgryza. Jakaż to świetna zabawka - krawędzie zaokąglone, nietoksyczna, niełatwa do uszkodzenia...



6. Zgromadziliśmy też trochę zakrętek z myślą o sprzedaniu na złom - razem z kapslami i dziadkowymi puszkami po piwie. Może na lody starczy:)

W ogóle doszłam do wniosku, że na rozmaitych blogach trafia się mnóstwo ciekawych postów dotyczących wykorzystania plastikowych zakrętek. A o metalowych nikt nie pisze. Czy nikt się nimi nie zabawia? W naszym gospodarstwie domowym, z racji spożywania przetworów zimowych jest ich sporo i łatwo zebrać rozmaite wersje rozmiarów i kolorów. A poza tym są przecież METALOWE, więc mają całe mnóstwo właściwości, których plastiki są pozbawione. Myślę, że to nie ostatni post u nas o metalowych zakrętkach:)


A na deser pytanie o natchnienie do Szanownych Czytelników. Nie mam mianowicie pomysłu na tacki styropianowe. Jak się można nimi zabawić z dziećmi? Spalenie ich powoduje wydzielenie tylu toksyn, że można zemdleć z wrażenia, segregować się ich nie da (w każdym razie żaden z kontenerów na śmieci pod naszym blokiem styropianów nie chce). Sialiśmy w tackach rzeżuchę, ale ileż można? Teraz już nam się nie chce, gdy wkoło tyle rozmaitych zieloności. Może ktoś coś poradzi?
Dla zainteresowanych: recykling styropianu


sobota, 15 czerwca 2013

Złomiarze

Dziadek udostępnił Hani stare rury, które pozostały po remoncie instalacji kanalizacyjnej. Oraz puszki aluminiowe po piwie. Zarobiła 27 zł!



Co trzeba zrobić, by zarobić?
- mieć Dziadka ze złomem
- wsadzić Tacie na siłę złom do auta wyzyskując młodszego Brata
- namówić Tatę, żeby zawiózł złom do punktu skupu i dokonał sprzedaży w imieniu Córki (Co miał zrobić? Nie miał wyjścia. Musiałby ciągle jeździć z zablokowanym bagażnikiem)
- zgarnąć kasę, nie dzieląc się z Bratem
- wydać kasę na klocki Lego w pobliskim sklepie zabawkowym
- od biedy można wysłuchać kilku zdań mamy o recyklingu metali...

Na własne zarabianie natchnęła Hanię ta książka:
 

Hania planowała wedle powyższej literatury upiec babeczki i przehandlować je na najbliższym festynie, który nam się trafił, ale recykling złomu chwilowo jej wystarczył.
Oraz darowizna Babć i Cioci:)

czwartek, 9 grudnia 2010

Zabawy z magnesami

Jak działa magnes 4-latek już wie, bo przyczepia na lodówce różne obrazki za pomocą magnesów dołączanych do jogurtów czy innych zakupów dziecinnych.

Dziś propozycje kilku zabaw z magnesami:

1. Znajdź w domu i przynieś w wyznaczone miejsce różne rzeczy zrobione z metalu. (podpowiedziałam, że metalowe ma się błyszczeć i podałam kilka przykładów. Wśród zebranych rzeczy było lustro, poza tym ok. Pomogłam trochę szukać, bo Hania szybko się zniechęciła...)

2. Dotykając przedmiotów magnesem sprawdź, które z nich magnes przyciąga, a które nie. Można popróbować do których przedmiotów w domu magnes jeszcze się przyczepia i przy okazji wskazać te, do których magnesu zbliżać nie wolno, bo to zakłóca działanie urządzenia.


 
3. Łańcuch ze spinaczy:
Trzeba zgromadzić spinacze biurowe. Jeden z nich przyczepić do magnesu, kolejny spinacz przyczepia się do pierwszego, następny do drugiego itd.nam się udało zrobić łańcuch z trzech spinaczy. Gdyby było więcej dzieci do tej konkurencji i mocniejsze magnesy - można zrobić konkurs, komu uda się zrobić dłuższy łańcuch.


4. Wrzuć spinacz do szklanki, nalej do niej wody do pełna. Jak wyjąć z niej spinacz nie zamaczając palców? Użyj magnesu.

 
5. Spróbuj czy magnes przyciąga przez warstwę chusteczki higienicznej, przez apaszkę, tekturę, a przez wszystkie te warstwy naraz?

6. Jeśli mamy do dyspozycji dużo magnesów wyjętych z drzwi starej lodówki (wyciąć scyzorykiem, magnes ciągnie się po całym obwodzie drzwi) można z kawałków magnesu ułożyć obrazek na lodówce.





Wczesna Edukacja Antka i Kuby