środa, 25 sierpnia 2021

Rzeźbiarstwo

Nie potrafię wytłumaczyć, jak to się stało, że dłubanie w drewnie stało się męskim rodzinnym hobby u nas, choć przecież byłam przy tym, gdy "rzeźbiarska iskra" objawiła się i została z nami na długo. Na całe lato.


Może chodziło o dłutka z różnymi końcówkami kupione za grosze w Chińskiej Republice Ludowej? A może fakt, że na wycieczce terenowej natrafiliśmy na wielką, przewróconą wierzbę z miękką korą, o pięknych barwach? 

 


 Dość powiedzieć, że rzeźbi u nas tata i synowie, lat 10 i 8. 

Młodszym entuzjastom tego hobby zaproponowałabym mydło, jako materiał miękki, niedrogi i nadający się do recyklingu (wiórki mydlane 1/3 szklanki+1 szklanka wrzątku+1 szklanka sody oczyszczonej+10 kropli olejku cytrynowego lub innego - zblendować na gorąco w garnku i używać, jako pasty do szorowania wanny, umywalki itpd. z użyciem szczoteczki, gdy bardzo brudno, bo to łagodny środek ścierny i czyszczący). 

Drugim etapem i twardszym materiałem jest właśnie kora. Wakacje są dobrym momentem na łódki z kory sosnowej, ale ten etap już dawno za nami. Kora wierzbowa wydała mi się tak piękna, że właściwie sama w sobie jest dziełem sztuki. Dziatwa została pouczona mniej więcej następująco:

- aby rzeźbić trzeba mieć podkładkę, np. deseczkę do chleba. Nie wolno rzeźbić na gołym stole, obrusie, ceracie okrywającej stół itpd.

- strugamy zawsze w kierunku OD SIEBIE, nigdy odwrotnie

- nie strugamy w czasie marszu, spaceru itpd (tak, były takie próby)

- w czasie rzeźbienia skupiamy się na pracy, a nie rozmawiamy z kimś kto stoi za nami

- nóż i dłuta trzymamy z dala od twarzy i innych miękkich części ciała, rzeźbiarz musi mieć dużo miejsca na łokcie

- po rzeźbieniu sprzątamy dokładnie

Powstały między innymi następujące dzieła.

Kałamarnica vel cyklop:

 



Cyklop 2:

 Dziady Borowe Taty: 

Rzeźby te mają i inne praktyczne zastosowanie. W razie potrzeby mogą służyć ku samoobronie:). I jeszcze jeden aspekt sprawy: zaczęliśmy zauważać rzeźby - pomniki, popiersia pamiątkowe, głazy ku czci, ambony barokowe i ołtarze gotyckie, epitafia na kościołach. Gdyby nie pasja rzeźbiarska na pewno nie poświęcilibyśmy tyle uwagi detalom świątyni Wang w Karpaczu.

Mitologia skandynawska, grecka i słowiańska jest dobrym natchnieniem, ale nie trzeba się aż tak zawężać. Nie bójcie się chwycić dłuta w rękę! 

P.S. Środki opatrunkowe też się przydały, warto mieć je w pogotowiu. 



piątek, 6 sierpnia 2021

Szarak za miedzą – książka dla rodziców, rolników, anglistów, etnografów, polityków...

Czytanie książki zaczynam zwykle od pierwszego rozdziału pomijając wstępy i przedmowy (wracam do nich później). Chcę sprawdzić, czy książka dobrze mi się będzie czytała, czy styl mi odpowiada, czy mnie zaciekawi. 

 

Wzięłam „Szaraka...” do ręki. Czytam. Zaraz, zaraz… Skądś znam ten styl, gdzieś już coś takiego spotkałam. Krótki rzut oka na nazwisko autora (Za późno! Powinnam od tego zacząć!) i już wiem, skąd znam tę narrację. Tak było w „Prywatnym życiu łąki”, której autorem jest John Lewis-Stempel.

Teraz już wiem, co mam przed sobą: intelektualną, wnikliwą analizę tego, co dzieje się na polu uprawnym. Analizę wypływającą nie tylko z dociekliwości Autora, ale też z jego wspomnień z dzieciństwa, które spędził na wsi, z miłości do przyrody i ojczyzny, a raczej z miłości do ojczystej przyrody (czy zdawaliście sobie sprawę z tego, że ci, którzy ginęli za ojczyznę - ginęli głównie za łąki, pola, krajobraz, ziemię, a nie za ojczyźniane fabryki, bo to nie je wspominali i nie o nich myśleli, gdy szli na wojnę). Jest to pamiętnik człowieka, który zdecydował się na uprawę pola dawnymi metodami, bez oprysków herbicydami, z poszanowaniem istot, które na polu mieszkają. Ba! Nasz rolnik poszedł dalej – dokarmiał ptaki, aby je przywabić na pole, ucieszył się z zajęcy, które dostał „w prezencie”, dosiał chwastów. Chciał, aby przed oczami odrodził mu się żywy obraz świata, którego już nie ma. Na sąsiadujących z jego polem areałach gospodaruje się teraz zupełnie inaczej. Wszystko jest podporządkowane konieczności uzyskania jak najwyższych plonów. Dlatego eksterminacja wszystkiego, co nie jest pszenicą jest dla współczesnego, brytyjskiego rolnika oczywistością.

Najpierw naszła mnie refleksja: „Dla kogo jest ta książka?” Nie jest to wbrew pozorom lektura lekka i przyjemna. Trzeba chcieć zagłębić się w rozważania autora i śledzić je uważnie, uruchomić pokłady wrażliwości i cierpliwości. W nagrodę dostajemy obraz pola uprawnego pełnego przepychu, uroku, bogactwa, harmonii i ulotnego piękna, kruchego i skomplikowanego. A przez wszystkie rozdziały przebija gorzka refleksja, że oto ludzkości udaje się skutecznie miażdżyć naturę, że z roku na rok ma się ona gorzej. Pocieszam się tylko, że NA RAZIE polska przyroda nie jest jeszcze tak zmaltretowana, jak brytyjska, choć w świetle najnowszych „proekologicznych” decyzji naszych polityków to „NA RAZIE” wydaje się już niedługo skończyć.

Aha! Wszyscy zgłębiający tajniki języka angielskiego będą tu mieli ucztę. W tekście aż roi się od ciekawych słówek i zwrotów, niektórych już prawie zapomnianych, niektórych używanych bez świadomości z czego pochodzą i co pierwotnie oznaczały. Nawet, jeśli kogoś słowotwórstwo i językoznawstwo nie kręci, łatwo się wciągnie w detektywistyczne dociekania.

Wielbiciele poezji i literatury pięknej też tu się nie zawiodą. Cytatów jest w książce moc. I to cytatów w udanym tłumaczeniu, z poetów i pisarzy brytyjskich, których nie zawsze wrzuca się do przegródki: „piewca przyrody”.

Do tego mamy średniowieczne przesądy, zwyczaje mieszkańców wsi związane z pracą na roli, ich tradycje, kulturę duchową i materialną… Ciekawostek w tej materii również nie brak w książce.

 


Czy my, Polacy, też mamy swojego J. Lewisa-Stempela? Czy musimy go zazdrościć Brytyjczykom? Nie! Pamiętacie „Dwanaście srok za ogon” Stanisława Łubieńskiego? On też potrafi spojrzeć na naturę z wrażliwością artysty.  Pamiętacie „Noc sów” i „Jej wysokość gęś” Jacka Karczewskiego? Adama Wajraka nie trzeba nikomu przedstawiać. Moja córka uwielbiała „Zwierzowiec” - program dla dzieci Pani Doroty Sumińskiej, którą teraz słuchamy w radiu i regularnie czytujemy w „Weranda Country”. Zaglądamy tam też do tekstów Andrzeja Kruszewicza, z resztą znamy jego książki. Lubimy też Panią Justynę Kierat i jej twórczość, youtuberów, o których pisałam w poprzednim poście...

Głosowałbym na nich, gdyby mieli chęć zająć się polityką. Rozumieliby, że zdecydowane i przemyślane działania na rzecz przyrody to teraz najważniejsza kwestia, nasze „być albo nie być”.

Nie jestem zwolenniczką nowego przedmiotu w szkole, tzw. „Edukacji dla klimatu” .To jeszcze jedna lekcja obciążająca uczniów, którzy i tak już ledwo dyszą od ilości godzin, które im władowano. Edukacja dla klimatu to część lekcji biologii, geografii, chemii, wos, historii, matematyki, religii...

Nauczyciele wszystkich przedmiotów powinni przeczytać „Szaraka za miedzą”, znaleźć na niego czas w wakacje. A jeśliby nie przeczytali, to niech przeczytają rodzice i bogatsi o wnioski z tej lektury wpajają swoim dzieciom, co trzeba. Howgh.


Premiera książki: 28. lipca, a więc już można kupować i czytać

Bardzo dobre tłumaczenie: Hanna Jankowska

Staranna korekta: Magdalena Owczarzak, Katarzyna Dragan

Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie

Autor na Twitterze: jlevisstempel

I jeszcze bonus, na który trafiłam dzięki książce – zegar kwiatowy

wtorek, 3 sierpnia 2021

Na You Tube o przyrodzie

Stale pojawia się coraz więcej coraz ciekawszych kanałów jutuberskich o przyrodzie. Przyroda jest w defensywie - zmiażdżona, stłamszona, wycięta w pień i wymęczona zmianami klimatu, nikczemnymi postępkami szarych zjadaczy wołowiny i wyrzucaczy śmieci do lasu oraz głupimi decyzjami rządzących. Dlatego przyrodnicy-entuzjaści-jutuberzy działają "ku pokrzepieniu serc" bardziej niż kiedykolwiek. Poniżej reklama bezinteresowna. Polecam, jeśli jeszcze nie znacie.


Marcin z lasu Kostrzyński

https://www.youtube.com/channel/UCmp1HXF8DdHXDMtg3M_cncg

Ten Pan jest cudownym gawędziarzem i na dodatek zdaje sobie sprawę z tego, że oglądają go dzieci. Dla mnie NUMER 1. Filmów duży wybór, tak, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nawet taki, którego natura kompletnie nie zajmuje.

 

Piotr Horzela - Opowiada

https://www.youtube.com/channel/UCq9zLQpsq5RoKMVXWTASaGQ

Pan Opowiadacz jest wesoły i energiczny. Cenię to, że podaje źródła informacji. Widać, że przekopał się przez literaturę fachową, a nie tylko przez Internet. A może nawet jest przyrodnikiem z wykształcenia? Trzeba oglądać go w skupieniu, bo mówi szybko i w krótkim czasie podaje dużo informacji. Mi jest łatwo, jakem mgr biologii, ale jak sobie radzą kompletni laicy? Jak bystrzy i złaknieni wiedzy - dają radę, o czym świadczą entuzjastyczne komentarze pod spodem. Najpierw się zdziwiłam, że Pan opowiada o rzeczach oczywistych, a potem oprzytomniałam w kwestii jakości kształcenia w Ojczyźnie i mu wybaczyłam, bo zrozumiałam, że społeczeństwo nie ma pojęcia o tym, co on tak dzielnie tłumaczy. I przeszłam na jego stronę mocy. Brawo Panie Piotrze!

 

Nauka. To lubię

https://www.youtube.com/user/naukatolubie/videos

Tego Pana też lubimy. To, co mówi przeznaczamy dla starszych uczniów, ale młodsi, o ile wytrwają, strat moralnych tu nie poniosą. Za to wiedzy sporo, tłumaczonej przystępnie i efektownie, wierzę, że rzetelnie. Wybieram na chybił trafił i zwykle wciągam się raz dwa.


Echa leśne TV

 https://www.youtube.com/channel/UCJ64kgsc0thZq_6GFUnC5Pg

Oficjalny kanał Lasów Państwowych. Można przebierać, jak w ulęgałkach w wielu ciekawych filmach.


Grzybowy Kapelusz

https://www.youtube.com/c/GrzybowyKapelusz/videos

Jest to kanał dla ludzi o mocnych nerwach. Jeśli tylko masz żyłkę grzybową po oglądaniu zaraz wyjdziesz do lasu. Zwłaszcza jesienią.


Pieprznik

https://www.youtube.com/channel/UC0TPacRBpXL9jiGeI27CEgw/videos

Tę Panią też lubimy ze względów grzybowych. Ona pokazuje, że siedzieć w domu, a nie wyjść do lasu to straszliwe marnowanie czasu. Na pewno wrócę do niej w zimie, wirusie, śniegu i podłym nastroju.


Dolnośląskie tajemnice

https://www.youtube.com/playlist?list=PLimAhINQ8f7t5vbKJ5Q1Vwg0mtBszgi9D

Znacie Panią Joannę Lamparską? Jeśli jakimś cudem nie, koniecznie to nadróbcie. Najwięcej w jej opowieściach historii, ale każdy wielbiciel turystyki i krajoznawstwa będzie uszczęśliwiony mogąc jej posłuchać.


Jonna Jinton

https://www.youtube.com/user/JonnaJinton

Ta kobieta poszła za swoimi marzeniami. Udało jej się je zrealizować, mimo trudności. Lubimy przyrodę szwedzka w jej wydaniu. I niech sobie na swoim jutubowaniu zarabia kokosy, bo zasługuje na to. 



poniedziałek, 19 lipca 2021

W Karkonoszach z dziećmi - nasze trasy

Nasza Młodzież ma 15, 10 i 8 lat. Nadają się na szlaki, choć może pokovidowo nie jesteśmy w idealnej kondycji. Najsłabszym ogniwem okazałam się ja, dysząca, z językiem do pasa pokonująca stromizny. Za to jestem wytrwała, więc dałam radę. Poczytajcie i zobaczcie. Może to propozycja lub podpowiedź dla Was?

Baza wypadowa: Przesieka

Pogoda: zmienna

Czas do dyspozycji: prawie 2 tygodnie

Fundusze: umiarkowane

Trasy ambitniejsze przeplatamy z lekkimi. Prognozy pogody nie sprawdzają się.  

dzień 1: Wodospad Podgórnej, Kaskady Myi, Kamień Waloński, pierogi ruskie "Pod wesołym misiem"

 dzień 2: Karpacz, szlak wzdłuż Pląsawy, Polana, Pielgrzymy, Słonecznik, Równia pod Śnieżką, Dom Śląski, powrót wyciągiem Kopa-Karpacz

dzień 3: Drogą Pod Reglami, Jagniątków, Karkonoski Bank Genów (wstęp wolny), dom Gerharda Hauptmanna, Gospoda Wedle Bucków, rzeczka Sopot

dzień 4: kapliczka św. Anny+cudowne źródełko, Patelnia, Ostra, Główna Droga Sudecka (fragment), świątynia Wang, pączki

dzień 5: Żelazny Mostek, Przełęcz Żarska, zamek Chojnik, lody w Sobieszowie, powrót drogą Kunegundy przez Zachełmie

dzień 6: Grodna - zamek księcia Henryka (von Reuss), Staniszów - park przy pałacu Staniszów, deszcz

dzień 7: Szlak Siedmiu Wzgórz w Zachełmiu, dom Ludomira Różyckiego, Jaskinia Czerwona (moc czarnych jagód wzdłuż szlaku)

dzień 8: Przełęcz Karkonoska, schronisko Odrodzenie, trasa ekstremalna - nie szlakiem, powrót asfaltem

dzień 9: Miłków - pałac Spiż, kościół św. Jadwigi, kościół ewangelicki (ruina), Straconka z szubienicą, Bank Genów i Arboretum Kostrzyca (wstęp wolny)

dzień 10: mocne słońce, Karpacz, Śląską Droga do Białego Jaru, Strzecha Akademicka, Luční bouda w Czechach, szlakiem przez torfowiska do Domu Śląskiego powrót do Karpacza wyciągiem z Kopy, pączki

dzień 11: deszcze, Jaskinia Czerwona (znowu)+ zbiór jagód, poziomek i dziurawca, kąpiel chłopców i taty w potoku Czerwień

dzień 12: Borowice, Szwedzkie Skały, Droga Chomontowa, Wodospad Jodłówki, jagody, poziomki, grzyby, mokro

dzień 13: Cieplice - Termy Cieplickie, źródło Marysieńki (wszystkie trzy ujęcia), pałac Schaffgotschów, kościół św. Jana Chrzciciela, burgery i hotdogi wegetariańskie w Orlenie, jelenia Góra: rynek i okolice, kawa, herbata, ciastka, sklep numizmatyczny i filatelistyczny

dzień 14: Podgórzyńskie Stawy Hodowlane, powrót

Kilka ujęć ze szlaków:

Szlak przez torfowiska

W górę do Słonecznika



Szlak Ducha Gór

Karkonoski Bank Genów

Niepylak apollo w tymże banku, samiec

Częste i piękne na szlakach naparstnice

Spojrzenie na świat z Czerwonej Jaskini


Epitafium laboranta w Miłkowie

Szubienica, onegdaj czteroosobowa

Ścieżka dla bosych stóp w Arboretum w Kostrzycy

Szlak w stronę Śnieżki od czeskiej strony

Szwedzkie Skały są bardzo urwiste

Aplikacja tłumaczeniowa w telefonie przydaje się... tak sobie.