Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciecz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciecz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2013

Gęstość

Gęstość to jedna z cech fizycznych cieczy. Poniżej nasze proste  eksperymenty z gęstością. Użyliśmy  kisielu, choć zwykle jestem przeciwna zabawami z jedzeniem. Było to jednak spontaniczne i całość materiału badawczego została skonsumowana:)

Informacje wstępne:

Mieliśmy do dyspozycji 2 kisiele różnych firm, co można zobaczyć na obrazkach. Żadna z nich nas nie sponsorowała (a szkoda:). Kisiele były malinowe, przygotowanie banalne, a jednak inne: "oetkerowy" robi się wsypując proszek do wrzątku  w kubku i energicznie mieszając, zaś "winiarski" rozrabiając proszek w wodzie i wlewając do wrzątku, trzeba go też zagotować.Jerzyk dzielnie mieszał, wlewał i asystował przy wszystkich czynnościach, mlaskając.
Oetkerowy nam bardziej smakował, winiarski (nie zawiera malin!) koniecznie wymagał podrasowania prawdziwym babcinym sokiem malinowym. Kisiele owe zawierają rozmaite zadziwiające składniki. Zainteresował mnie krokosz, bo, wstyd powiedzieć, nie miałam pojęcia, co to jest. Jak się okazało - kwitnie pięknie i jest przydatny człowiekowi  na wiele sposobów i to od wielu wieków.

 Czynności badawcze były nader proste:
- przelewanie kisielu z naczynia do naczynia/jakiż kontrast z przelewaniem wody!
- wylewanie kisielu łyżką  i obserwacja, jak ładnie spływa



- wciąganie przez rurkę (trudne)
- wydmuchiwanie powietrza przez rurkę (robią się ładne bąble)



- dolewanie soku malinowego i cenna obserwacja, że wcale nie chce się on z kisielem mieszać sam, tylko trzeba mu pomóc. I na dodatek dolać dużo zanim smak będzie znośny.



- oglądanie świata przez kisiel (przezroczysty, ale wiele zobaczyć się nie da)
- chlapanie kisielem po stole: krople gęstego kisielu są o wiele bardziej wypukle, niż krople sokowe i wodne


 
- trochę za późno przyszło mi do głowy sprawdzenie, czy uda się zaobserwować efekt Tyndalla, ale to wszakże nie nasz ostatni koloid...

sobota, 6 lipca 2013

Jak zrobić gluta?

Glutowate twory są świetną zabawą. Zrobiłyśmy gluta dzięki Mamie Emmy (na tym ciekawym blogu również ciekawe zdjęcia i proporcje -  zapisane również tutaj w komentarzu do posta). Poniżej - sprawozdanie z naszych doświadczeń.

Dziadek zasponsorował nam kolorową bibułę (na barwniki) i dużą dawkę kleju
 i Dzieci zrobiły sobie gluty w różnych kolorach.


Glut, mimo swego pozornego wyglądu ciała stałego, zachowuje się momentami jak ciecz: przybiera kształt naczynia do którego go wrzucimy, na biurku rozlewa się plamę, a nawet chce kapać. A na dodatek odbija się jak piłeczka od blatu i można go zwijać w rulonik, czy rozciągać w błonę - tak, jak kucharz, który robi ciasto na pizzę. No i czy to nie jest cudne?





Uwagi ogólne:
- glut dobrze się spiera
- wtarty w kudłaty, świeżo wyprany, biały dywanik budzi frustrację (ale tylko moją)
- można gluta przechować przez kilka dni w woreczku foliowym, ale mimo tego zabezpieczenia traci swój urok - najlepszy jest na świeżo. Lepiej więc po całym dniu zabawy wyrzucić go i w razie potrzeby zrobić sobie nowy.
- nadmanganian potasu do barwienia gluta się nie nadaje, bo zapewne utlenia się i piękna różowa barwa ginie błyskawicznie - wychodzi glut biały
- można barwić atramentem, ale zadbajmy o jego spore stężenie, bo kolor wychodzi blady
- boraks, będący składnikiem gluta podobno jest niezłym środkiem kasującym karaluchy (a tutaj wyczytać można jeszcze więcej ciekawych zastosowań). Nasza Ulubiona Farmaceutka uprzedziła nas też, że stwierdzono depresyjne działanie boranów, a przez dziecięcą skórę łatwo przenikają. Dlatego raczej nie są wskazane dla małych dzieci. A zatem z boraksem należy postępować ostrożnie. Jego dawka w finalnym produkcie  jest niewielka, więc tym się raczej nie martwię. Raczej trzeba uważać w trakcie produkcji, aby Dzieci nie miały z białym proszkiem zbyt intensywnego kontaktu.

Glut ma widoczne właściwości cieczy nieniutonowskiej - tutaj filmik przygotowany przez ucznia na lekcję fizyki:





Zrobiłyśmy też mieszaninę wody z mąką ziemniaczaną i zabawiałyśmy się nią tak jak Młody Człowiek na powyższym filmiku, tylko w małym wymiarze (ku żalowi Młodzieży trzeba było zrezygnować z biegania w basenie pełnym mąki ziemniaczanej z wodą).

Lepiej nie eksperymentujcie przy śniadaniu, jak Hania (już się nie mogła doczekać...)
Wcześniej już zabawialiśmy się mąką ziemniaczaną (ale inaczej) - post: Mąka ziemniaczana - zapraszam:)
Mam jeszcze wielką chęć na: lodową kredę chodnikową z mąki ziemniaczanej. Może nam się uda...