Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dźwięki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dźwięki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 grudnia 2017

"Rysowanie" dźwiękiem i światłem


Poniżej odsłona kolejnego eksperymentu amerykańskiego nauczyciela-pasjonata. I tym razem kij od mopa się przydał, ale inaczej.


Należy wykonać konstrukcję ukazaną na poniższym zdjęciu.



 Potrzebne są:
- kij od mopa
- pudełko po kawie Ince
- delikatna gumka, np. z cienkiej gumowej rękawiczki lub prezerwatywy (balonik się nie sprawdził)
- wskaźnik laserowy
- niewielki ułamek płyty CD lub lusterka
- taśma klejąca lub izolacyjna, gumki recepturki
- jasna, jednolita w barwie ściana

 Wykonanie:
- z puszki po kawie wycinamy dno i za pomocą taśmy klejącej mocujemy na jego miejscu napiętą błonę gumową
- na błonie mocujemy kawałeczek płyty CD, stroną błyszcząca w stronę lasera tkwiącego na przeciwległym końcu mopa
- puszkę mocujemy do kija od mopa za pomocą taśmy klejącej
- laserowy wskaźnik mocujemy również na kiju, tylko na przeciwległym końcu. Światło z niej ma padać na błonkę.
- mówimy i śpiewamy do wnętrza puszki, błonka drga i drga również przymocowane do niej lustereczko. A pada przecież na nie skupiona wiązka światła! Wiązka ta jest odbijana przez lustereczko i światło z niej pada na ścianę. A całość drga i rysuje na ścianie zygzaki.
A jak drga?
Tak, jak jej zadamy i zaśpiewamy, można się wydzierać, popiskiwać, mruczeć, co Wam tam w duszy zagra, a zygzaczki świetlne na ścianie będą rozmaite.
 


Opis opisem, ale filmik ładnie pokazuje co i jak:



Ogląda się, jak najlepszą bajkę. No i od razu człowiek ma chęć chwycić za wiadro po farbie, worek na śmieci i kaszkę manną, żeby sobie zwizualizować dźwięk jeszcze inaczej. Ale u nas to innym razem, a na razie pochwalę się tylko kilkoma zdjęciami z wizualizacji dźwięku z użyciem kija do mopa:







Filmik nie wyszedł jakoś specjalnie udatnie i może być dla wrażliwych na dźwięki trudny do zniesienia, dlatego uwierzcie mi na słowo, że na naszej ścianie obrazki się ruszały:)




piątek, 27 września 2013

Trochę dźwięków dla Malucha

Jurek ma obecnie 2,5 roku. Ale wierzę, że nasze zabawy dźwiękowe zainteresują i dzieci starsze, i młodsze. Chodzi o to, aby dziecko intuicyjnie zdobyło trochę wiedzy z akustyki bez żadnych definicji i tłumaczeń.

Przy okazji gotowania obiadu:
Dziecko wsypuje makaron do szklanego słoiczka, metalowej puszki, plastikowego pojemnika. Potrząsać (słoik można zakręcić i obrócić do góry dnem). Każdy z pojemników brzmi inaczej.
Można:
- zapytać dziecko, co właściwie gra: czy makaron, czy pojemnik?
- zrobić koncert tymi grzechotkami.
- użyć pojemnika z drewna, pudełka tekturowego i innych materiałów.
- wrzucać do pojemników kasze, groch, fasolę, mak i inne sypkie produkty.



W dalszym ciągu w kuchni:
Do szklanego słoika wsypać koraliki (u nas plastikowe i drewniane).
Potrząsać słoikiem i słuchać dźwięków.
Dolać trochę wody, potrząsać i słuchać, jak zmienił się dźwięk (aby zapobiec rozlaniu wody operację dolewania przeprowadzaliśmy w misce).
Wreszcie wlać maksymalną ilość wody (z meniskiem wypukłym, aby w słoiku nie znalazł się żaden pęcherzyk powietrza), zakręcić. Próbować tym potrząsać i słuchać dźwięku.



W wannie - przy wieczornej kąpieli:
Słoik z koralikami zakręcić. Potrząsać, a potem wsadzić całkowicie pod wodę i próbować znowu potrząsać. Sprawdzać, czy słychać dźwięk koralików, wszak dźwięki rozchodzą się również w wodzie. (Gdy dwoje dzieci siedzi w jednej wannie wykonać zestaw koralikowo-słoikowy w dwu kopiach, bo inaczej eksperymentu nie da się przeprowadzić:)

Na spacerze:
Zwrócić uwagę na to, jak zmienia się dźwięk syreny pogotowia ratunkowego/policji/straży pożarnej gdy samochód zbliża się do nas i oddala (efekt Dopplera).
Poprosić dziecko o wskazanie źródła dźwięku, który słyszymy. Jurek najszybciej słyszy samolot i śmieciarkę i wskazuje ów kierunek, z którego pada dźwięk zawsze bezbłędnie:)
Znaleźć solidny kij i przeciągać nim po różnych płotach ze sztachetami. Najlepiej udaje się to w dzielnicach willowych, bo przy każdym domu jest inny płot, który brzmi inaczej niż poprzedni.

Zabawy bez konkretnej lokalizacji:)
Przyłożyć palce do krtani i wypowiedzieć swoje imię. Drgania krtani można wyczuć palcami.
Naciągnąć gumki na różnych pudełkach, szarpać je, usłyszeć dźwięk, zobaczyć i poczuć palcem drganie gumki. A w ogóle grac można na byle czym, co widać na zdjęciach:)
A jeszcze lepiej, gdy w domu jest jakiś instrument. U nas gitara.
Zamknąć oczy, posiedzieć chwilkę słuchając dźwięków dochodzących do nas. Spróbować je wszystkie wymienić i nazwać.
Posłuchać bicia serca, oddechów i pracy układu pokarmowego czonka rodziny przykładając ucho do piersi i brzucha.
Z zamkniętymi oczami słuchać dźwięków i zgadywać, jakie przedmioty je wydają (np. potrząsanie kluczami, gwizdanie, cięcie kartki nożyczkami, przelewanie wody, otwieranie drzwi klamką, pstrykanie długopisem, stukanie w klawiaturę komputera itpd.)
Wyjąć z szafki różne garnki i pojemniki i stworzyć domową perkusję. Nie przedłużać ze względu na sąsiadów.


Śpiewać dziecku i z dzieckiem
Czasem bawimy się w nucenie: nucimy melodie znanego nam utworu, a druga osoba ma zgadnąć, jaka to piosenka, podać tytuł lub kilka słów. A najlepiej śpiewa nam się podczas jazdy samochodem. Oraz kolędy rzecz jasna:)


Włączać bajki do słuchania, audycje radiowe dla dzieci i radio w ogóle. Wiem, że w dobie kultury obrazkowej jest to trudne dla dzieci. U nas duże wzięcie miały krótkie słuchowiska Kulfonem i Moniką (do odtworzenia on-line w Radiobajce). Zaś w blogu Akinajka Art for Kids znalazłam listę bajek do słuchania on-line. Te podobają się głównie mnie, ale się nie poddaję.
Włączanie radia przychodzi mi z trudem, bo lubię ciszę. Ale Tato nadrabia ten mój defekt, bo włącza często.

Wybrać się do filharmonii (Jurek jeszcze nie był...)

Wierzę, że warto też zwrócić uwagę na ścieżkę dźwiękową bajek o Bolku i Lolku oraz Reksiu. Tło muzyczne jest bardzo skomplikowane, często się zmieniające, dynamiczne, wykonane z udziałem bardzo różnych instrumentów. W tych bajach muzyka bardzo wpływa na emocje oglądacza, bo nie ma tu żadnych artykułowanych dźwięków, żadnych dialogów. 

Zapisać dziecko do szkoły muzycznej/ogniska muzycznego/chóru/scholi/zespołu tanecznego itpd.

Acha! I jeszcze zgadywanka z jutuba: puścić Dziecku odgłosy zwierząt, z wyłączonym monitorem oczywiście, żeby mogło zgadywać, jakie to zwierzę, bez podglądania obrazu.


czwartek, 26 stycznia 2012

Butelki



Jeżeli w okresie karnawałowym znajdzie sie w Waszym domu wieksza ilość szklanych butelek można je wykorzystać do zabawy. Dmuchanie do butelek wprawia w ruch powietrze, które się w nich znajduje . Powietrze wibruje i z butelki wydobywa się dźwięk. Wysokość dźwięku zależy od ilości powietrza w butelce. Dlatego warto do butelek wlewać wodę w rozmaitej ilości. Im więcej wody, tym mniej powietrza w butli. Im mniej powietrza, tym wyższy dźwięk. Idealnie zatem, gdy nasze butelki są jednakowe. Wtedy nawet można się pokusić o zagranie gamy :)



My miałyśmy różne butle i na dodatek zielone - słabo widać ilość wody w butli. Hani najbardziej podobało się używanie lejka! Dmuchanie w sposób taki, aby wydobyć dźwięk z butelki sprawiło jej sporo kłopotu, właściwie udało się tylko raz, więc mimo, że próbowała dzielnie w końcu się zniechęciła. Inną opcją jest granie dzięki uderzaniu o butelki łyżką stołową. Też ładnie grają. Wtedy wprawiamy w wibracje szkło.

No i jeszcze jeden pomysł (przez nas nie zrealizowany, ale w przyszłości - kto wie...): powiesić butelki na sznurkach zawiązanych na szyjce. Grać z pomocą łyżki stołowej lub pałeczki od cymbałków.

P.S. Butelki po sokach typu "Kubuś" też się nadają. Sprawdziłyśmy.