wtorek, 2 lutego 2021

Jak sól działa na lód?

Zaobserwowaliśmy człowieka rozsypującego coś przed szkołą. Było za 3 ósma. Gdy odbierałam naszego pierwszaka ze szkoły, sól spoczywała w dalszym ciągu na chodniku, choć lód zniknął, bo zrobiło się ciepło.

 

Dziecko zadało pytania o lód i sól. Najpierw trochę pozrzędziłam: powinni sypać znacznie wcześniej. Ci, którzy mieli się poślizgnąć w drodze do szkoły już to z pewnością zaliczyli. Dozorca po prostu wykazał szczególną troskę o tych spóźnialskich, którzy dobiegając do szkoły w ostatniej chwili w szybkim tempie są szczególnie narażeni na lodową zasadzkę. Kto by tam sypał wcześniej...

W szkole zaś zadali wykonanie w domu eksperymentu. Tradycyjnie ubolewam, że nie można go zrobić z dziećmi w szkole. Nie chwaląc się, w czasach mojej kariery nauczycielskiej, zabierałam z domu kostki lodu w termosie i doświadczenie się robiło na lekcji. 

Jest to miły i prosty eksperyment:

Dzień wcześniej przygotujcie kostki lodu.


 

Kostkę lodu kładziemy na podłożu, układamy na niej nitkę, a następnie posypujemy całość hojnie solą (spora szczypta, ale bez przesady).

Teraz krótka chwila cierpliwości i oczekiwania, wiem, że trudna (policzmy do 15).

Bierzemy końcówkę nitki do ręki i unosimy ją w górę ciągnąc za sobą lodową kostkę.

 


Jeśli rzecz się udała - lód unosi się do góry, jakby był przyklejony do nitki. U nas cała zabawa zaraz przybiera postać współzawodnictwa: "Mamo, mi dynda dłużej niż Jackowi!" Właściwie chodzi o to, żeby w ogóle zechciało się to "skleić", bo nie zawsze się udaje. Warto mieć więcej kostek lodu i wykonać kilka prób. Można też wspomóc trochę eksperyment: posoloną nitkę mocno dociskamy do lodu z obu stron ciągnąc w dół za nitki.


Wyjaśnienie: Sól rozpuszcza lód. A dokładniej rzecz biorąc obniża temperaturę krzepnięcia wody. To zjawisko zachodzi od góry kostki lodu, którą posoliliśmy. Od dołu zaś działa w dalszym ciągu bardzo niska temperatura zamarzniętej wody. Efekt jest taki, że nitka po trosze wtapia się w lód, a po trosze do niego przymarza. Działają tu te dwa czynniki. 

W jackowym podręczniku autorzy proponują wrzucić kostkę lodu do szklanki z wodą. Nie jest to konieczne do przeprowadzenia doświadczenia. Pozwala jednak zaobserwować, że lód jest lżejszy od wody i jak niewielki fragment lodowej kostki wystaje ponad powierzchnię (podobno1/9). Pierwszaki mają też zaobserwować i opisać cechy lodu: przezroczysty, zimny, twardy, kruchy (pożądane walnięcie młotkiem w kostkę lodu, najlepiej walnąć też dla odmiany w granit. Wtedy dokładnie widać różnicę. No, chyba, że zestawimy kostkę lodu z kruchym ciasteczkiem. Nie odmawiajcie sobie tego walnięcia/tych walnięć, jeśli macie warunki. My przegapiliśmy, ale to jeszcze nic straconego). 

To proste doświadczenie może być wstępem do rozmów o górach lodowych, topnieniu lodowców i zmianach klimatu. No i warto wspomnieć, jak sypanie solą wpływa na korzenie roślin i ich ogólną kondycję (źle). Przed szkołą mogliby akurat sypać piaskiem...


wtorek, 19 stycznia 2021

Eko- Bio- prezent na Dzień Babci i Dziadka

Jak wiadomo Dziadkowie najbardziej cenią wytwory wnuczęcych rączek. Podpowiedzi co Im dać w internetach jest sporo, ale nam się ostatnio spodobał pomysł, który opisuję poniżej, nieco zmodyfikowany, rzecz jasna. Do wykonania dzieła potrzeba deski.

Może to być sklejka, u nas dość cienka, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby to była gruba decha. Nawet lepiej. Na desce Wnuczątko, które już nie jest analfabetą wypisuje wyraźnymi literami imię Dziadka lub Babci. W pionie, tak, jak w krzyżówce. Następnie, w dalszym ciągu jak w krzyżówce, poprzecznie wypisujemy cechy charakteryzujące Seniora, same miłe i pochlebne, niech się Wnuczęta wysilą i powymyślają. Można to zrobić z użyciem rozmaitych materiałów piśmiennych: kredek, mazaków, farbek, tuszów czy co tam dziecko lubi najbardziej. Można by użyć plasteliny, brokatów, naklejek, ale tu już by powstawał przyszły śmieć wielomateriałowy, więc nie taki znowu eko. U nas najstarsza Wnuczka zdecydowała się na pirografię, ale do tego trzeba mieć pirograf, który polecamy pasjonatom. 

Dobrze jest w deseczce nawiercić dziurkę, żeby można ją było powiesić na ścianie. W oryginale sugerowano wydrukować całą krzyżówkę, wetknąć w ramkę uzyskując właśnie obrazek przeznaczony do wieszania lub stawiania na biurku. Deska jest lepsza - jeśli dobierzecie właściwą grubość Babcia czy Dziadek mogą jej sobie użyć w charakterze podkładki pod gorący garnek, czy wręcz deseczki do krojenia chleba. Najlepiej do tego się nada obrazek pirografowany, bo krzyżówka się nie rozpłynie przy myciu...

No i jest to prezent biodegradowalny.

Miłej zabawy!

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Prezent inkrustowany

Dostałam go na Gwiazdkę. Jest to wisiorek na szyję (a właściwie wisiorki są dwa) i jest prezentem zbiorczym. 

 


Najpierw Dziadek znalazł w lesie nadwyrężoną mocno sarnią czaszkę z różkami w niezłym stanie. Pomyślał, że podaruje ją wnuczętom zainteresowanym przyrodą. Wnuczęta zainteresowały się znaleziskiem, owszem, ale orzekły, że pod jednym dachem z kośćmi biednego zwierzęcia spać nie będą. Tatuś dostał wolną rękę co do rożków, ale chwilowo nie miał na nie pomysłu.

Pomysł się znalazł, gdy wleźliśmy na stronę Pana Krzysztofa Mikundy, na którą często zaglądamy, jako, że podziwiamy tam zdjęcia przyrodnicze, nader udatne. Okazało się, że Pan Krzyś założył był sklep z nożami przydatnymi prawdziwym mężczyznom, z biżuterią przydatną prawdziwym kobietom (oraz z kubkami, workami i innymi ciekawymi rzeczami). No i ta biżuteria przykuła moją uwagę. W pamięci mając szczątki sarenki podsunęłam Ukochanemu Mężczyźnie natchnienie. Chodziło mi o to, aby zainkrustował różki sarnie. W czasie, gdy my lepiliśmy pierogi, uszka i pierniczki tatuś przygotował dla mamusi piękny prezent. Przebywał w tym celu w samotności, w piwnicy, wśród pyłu kościanego o niemiłej woni, wśród narzędzi, drucików miedzianych i innych niezwykle miłych szpargałów, unikając przedświątecznego rozgardiaszu, a potem pod choinką znalazłam to:

 


Rzemień skórzany różowy dodała mi Córka. No i mam. Wieszam z dumą na szyi. Nie sprzedam:)



 

niedziela, 3 stycznia 2021

Budki lęgowe: dla sikor i nietoperzy

Dogłębna analiza preferencji żywieniowych nietoperzy i sikor wykazała, że nietoperz pożre więcej komarów niż sikora. Z tych względów, ściśle praktycznych, Ojciec postawił na budowę domku dla nietoperzy. Wszelako Syn skłaniający się ku ornitologii uparł się przy sikorach, które potrzebują budki lęgowej typu A. Można pogodzić Ojca z Synem konstruując obydwie budki:)



Budka dla nietoperza powstała z resztek desek wygrzebanych w dziadkowym składziku. Do budki takiej nietoperz wlatuje od dołu, może się wspinać dzięki rowkom naciętym na ściankach na całej wewnętrznej powierzchni chatki. Ma w niej również drążek, na którym może zawisnąć głową w dół. Aby nietoperza chałupka nie raziła zmysłu estetycznego Babci (w której ogrodzie zawisła) zaplanowano artystyczne wejście rżnięte w kształt nietoperzowych skrzydeł oraz dekoracje pirograficzne. Nietoperze padną na kolana na widok tego cuda.

Budkę chroni daszek, a kijek widoczny z dołu po wyjęciu umożliwi wysuniecie dolnej części domku w celu wyczyszczenia go.

Na budkę dla sikor zabrakło desek odpowiedniej grubości i precyzyjnych narzędzi - otwór wlotowy MUSI mieć bowiem 33 mm. Ni mniej, ni więcej. Z tych względów zdecydowano o zakupie budki przez Internet, ale żeby Młody Człowiek miał jednak jakąś radość konstrukcyjną - jest to budka do samodzielnego złożenia. 




Bezinteresownie reklamujemy na zdjęciach Producenta, który wysłał paczkę szybko (choć uprzedza, że wyśle z opóźnieniem), a przede wszystkim deseczki są precyzyjnie docięte i ładne. Wielka radość dla małoletniego konstruktora! Jest to budka typu A (nie mylić z A1) dla sikor, wróbli, muchołówek i innych małych dziuplaków. Przymocowana jest nieco inaczej niż zaplanował to producent. Deszczułka mocująca jest dłuższa, a specjalny system wbijania gwoździków pozwoli na rozrost pnia drzewa, tak, aby budka nie odpadła w trakcie wieloletniego użytkowania. Warto zwrócić uwagę, że budka powinna być zawieszona w kierunku na południe lub południowy-wschód


Sugerowaliśmy powieszenie budki na sośnie tuż przy babcinym oknie, aby można było łatwo obserwować ptaszki, ale Dziecko powiedziało stanowczo, że tu nie chodzi o to, aby nam było wygodnie, tylko ptakom. Budka zatem tkwi na nieco oddalonym od siedzib ludzkich orzechu.

Zima to dobry czas na wieszanie budek. Dlatego jeśli jeszcze do tej pory nie powiesiliście żadnej - nie ma na co czekać, prawda? Nasze zawisły w Wigilię.

PS. Dodam jeszcze, że w okolicy stanął również ponad 3-metrowy drąg z poprzeczką, na której mają w zamierzeniu siadać ptaki drapieżne, aby mogły z niej prowadzić rozległe obserwacje terenowe i wypatrywać ofiar. Na razie widziany był wróbel.

PS 2. Dziecko wspomniało, że można jeszcze zbudować domek dla kaczki krzyżówki. Rzeka z kaczkami jest nieopodal. Jeszcze nie wiem, jak i czy w ogóle ta koncepcja jakoś się rozwinie.