poniedziałek, 31 stycznia 2011

Wstęp do pożarnictwa

Mówi się, że dzieci nie powinny bawić się zapałkami. Moim zdaniem powinny, najlepiej w obecności dorosłych, którzy objaśnią co i jak się zapala, a przede wszystkim gasi. Mam nadzieję, że może w ten sposób uniknę samodzielnych i niekoniecznie bezpiecznych prób w przyszłości, gdy dorosłego nie będzie w pobliżu.

Na razie jednak nie wygląda na to, aby miało zaistnieć jakieś niebezpieczeństwo związane z ogniem -  Hania obawia się ognia i niełatwo mi było zachęcić ja do zajęcia się tym tematem. Pomogły nam świeczki od Cioci i Babci w kształcie koników i bałwanków.

Najpierw próbowałyśmy zapalać: świeczkę zapałką, a potem jedną świeczkę od drugiej.

 


Obserwujemy też jak topi się wosk, jak następnie spływa ze świeczki przyklejając się do stołu i jak ładnie zastyga. Można następnie spróbować stopić kawałek wosku zbliżając go do płomienia (nasz kawałek był nadziany na patyczek do szaszłyków).




 Potem można ćwiczyć gaszenie:

- dmuchać
- przykryć szklanką (płomień gaśnie po chwili z powodu braku tlenu)
- polać wodą (potem można próbować zapalić ponownie i oczywiście z mokrą świeczką to się raczej nie uda)

A poza tym świece "robią" nastrój. W ciemnym pokoju na stoliku Hania położyła serwetkę, a na niej postawiła świeczkę. I tak się ładnie ta świeczka paliła, podczas, gdy my siedziałyśmy w sąsiednim wnętrzu i od czasu do czasu zaglądałyśmy do dużego pokoju, żeby zobaczyć, jak tam miło i tajemniczo.

piątek, 28 stycznia 2011

W sezonie grzewczym

Każdy wie, że kaloryfery służą do ogrzewania mieszkania. Można je też wykorzystać do zrobienia dekoracji nadkaloryferowej, a przy tym poznać ważne prawo obowiązujące w naturze. Mianowicie ogrzane powietrze jest lżejsze od chłodniejszego i dlatego unosi się ku górze. Ruch ten można "zobaczyć", gdy nad kaloryferem umieścimy odpowiednio wykonane papierowe śmigiełka i spirale. To, co obserwujemy fachowo nazywa się konwekcją.  Więcej o prądach konwekcyjnych zainteresowani poczytają w Przyrodzie na 6 (tam też opisane jest jeszcze jedno doświadczenie z wykorzystaniem świeczki).

Zapraszam do obejrzenia zdjęć i filmików. I do zabawy przy własnym kaloryferze :)


Najpierw wycinamy spirale i śmigła z papieru (można je też ozdobić kredkami). Śmigiełko to podłużny pasek papieru zagięty w poprzek i wzdłuż oraz dodatkowo wygięty w kształt śmigła samolotu. Przez środek papierków przekłuwamy igłę z nitką zakończoną supełkiem.

Papierki wieszamy nad kaloryferem (te są przyklejone taśmą, albo przytrzymane jabłkiem) tak, aby kręcąc się nie zawadzały o siebie. Odkręcamy kaloryfer na maksimum.

A tak to wygląda na filmie:


Niestety nitka nie jest najlepszym rozwiązaniem, gdyż po kilku obrotach "chciałaby" się odkręcić w przeciwnym kierunku. Efekt jest taki, że zaczynamy obserwować zaledwie drganie papierka, miast jego obrotów.

Ale jest na to sposób - trzeba położyć śmigiełko na centralnie od spodu umieszczonym cienkim druciku. Nie zawiedziemy się:


Dźwięki w tle to "Domisie", bo Hania się zniecierpliwiła kombinacjami mamy, ze śmigiełkami różnego typu. To ma dodatkowe nacięcia, które ułatwiają właściwy przepływ powietrza....
W ten sposób zabawiamy się usilnie walcząc z upartym wirusem w domu podczas, gdy koleżanki i koledzy w przedszkolu spędzają czas na balu karnawałowym... :(

Aby zobaczyć inne ciekawe eksperymenty zajrzyjcie tu:

Wczesna Edukacja Antka i Kuby

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Wizyta u dentysty

 
Byłyśmy u dentysty. Dla Hani był to pierwszy raz. Okazało się to nad wyraz miłe. Przede wszystkim fotel, który jeździł w górę i w dół. Mocne światło, które fajnie oświetlało brzuch, a potem wszystkie zęby. Lustro, w którym można było te zęby pooglądać i policzyć. Rozmaite ciekawe urządzenia, które miła Pani Dentystka Hani pokazała i objaśniła do czego służą. No i na deser nalepka z napisem "Dzielny pacjent" oraz tubka pasty do zębów w prezencie (Hania od razu po powrocie do domu zapragnęła samodzielnie ją przetestować, czego oczywiście jej nie broniłam).

W różnych źródłach nalazłam też kilka ciekawych informacji o zębach mlecznych, które zapisałam na stronie Pielęgnacja zębów mlecznych.


Próbowałyśmy też zrobić odcisk zębów w cieście. Drożdżowe się do tego nie nadaje, bo rośnie i wzór zębowy się zaciera. Następnym razem spróbujemy z kruchym.

Postanowiłam zarzucić pomysł z odciskiem zębów w gumie Mamba, jako zbyt niepedagogiczny w świetle rozmów o bakteriach, które żywiąc się cukrem niszczą nasze zęby. Nie wiem w czym by tu jeszcze można szczękę odcisnąć, żeby to było trwałe (oprócz gipsu rzecz jasna :)

Odcinek "Budzika" pt.: "Myj ząbki" jest dopełnieniem tematu.

Acha! Szczęśliwie okazało się, że dziur w haninych zębach brak.

czwartek, 20 stycznia 2011

Te co skaczą i fruwają...

Wrocławskie zoo zimową porą bywa równie przyjemnym miejscem, jak latem. Ceny biletów są niższe (chodź i tak moim zdaniem dość wysokie) i nie trzeba się przeciskać między ludźmi, gdy chce się w spokoju pooglądać pływające pod wodą foki.

Zanim podjęliśmy decyzję o wyprawie do zoo bawiłyśmy się w domu.

Najpierw odbyło się poszukiwanie i wycinanie ze starych gazet i książek różnych obrazków ze zwierzętami. Hania już całkiem ładnie wycina....







Teraz czas na przygotowanie tła dla zwierzaków. Dla tych, co żyją w wodzie na osobnej kartce malujemy fale, dla tych, co latają w powietrzu - chmury i słoneczko, te, co wędrują po ziemi dostają osobną kartkę z namalowaną trawką, zaś dla ryjących pod ziemią Hania namalowała czarną glebę (czarnoziem chyba...)





Kolejny etap to przyklejanie obrazków do odpowiednich kartek. (wcześniej zaglądałyśmy do rozmaitych książek o zwierzętach, które mamy w zasobach domowych). Najpierw położyłyśmy obrazki na kartkach "na sucho" i decyzja, gdzie który położyć wcale nie była taka łatwa. Co zrobić np. z krokodylem? ... Albo z żabą? Jest to w każdym razie okazja do rozmowy na temat zwierząt pędzących ziemno-wodny tryb życia.  Dla małp dodatkowo Hania narysowała drzewo.


A potem doszliśmy do wniosku, że pogoda nadaje się na wyjście do ogrodu zoologicznego. Pochłonięta oglądaniem zwierzaków zapomniałam o robieniu zdjęć, wyszło nam tylko ujęcie osła-pieszczocha:


Bardzo polecamy wszystkim odwiedzającym wrocławskie zoo wizytę w motylarni, obserwacje kotików, które pięknie "latają" pod wodą. No i liczymy, że jak najszybciej uruchomi się rancho z końmi...

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Kocia wizyta


Odwiedził nas znajomy kot. Do tej pory często spotykaliśmy go na podwórku. Bez oporów pozwalał się głaskać i drapać za uchem. Wczoraj jednak postanowił zrobić konkurencję księdzu chodzącemu po kolędzie, wszedł za nami do klatki schodowej, następnie bez pardonu wpakował się do mieszkania i dokonał gruntownej inspekcji. Tym samym zdominował całe popołudnie i duchowny, który przybył wieczorem okazał się dla Hani już nie tak ciekawy, jak wcześniej nam się wydawało, że będzie.

Była to jednakowoż kolejna nasza okazja do szkolenia, jak należy obchodzić się ze zwierzętami. Dzieci, które mają zwierzę na co dzień w domu są do nich przyzwyczajone. Ale dla Hani każdy zwierzak jest fascynującym novum.

Co można zrobić z kotem?
- głaskać całą dłonią (a nie jednym palcem)
- zwierzak lubi zdecydowany nacisk, skierowany koniecznie z włosem
- można drapać za uszkiem i pod brodą


- ciągniecie za ogon i wąsy (wibryssy) jest wykluczone
- koty są drapieżnikami, lubią bawić się w polowanie: w oczach naszego znajomego uznanie znalazł woreczek foliowy na nitce
 
To zdjęcie Hania zrobiła sama!
 - drapieżniki mają pazury i zęby, rozbawiony kot może chcieć ich użyć przypadkiem względem człowieka i to należy brać pod uwagę, pamiętając, że zwierzak nie robi tego złośliwie.
- zaglądając pod ogon można stwierdzić, czy mamy do czynienia z kotką czy z kocurem. Hania została przeszkolona i nadała naszemu gościowi imię Olek. O dziwo - reagował.
- zwierzęta mają o wiele bardziej wrażliwe zmysły niż my, nie lubią głośnych głosów, pisków, ani gwałtownych gestów, lubią szczegółowo obwąchać okolicę, a nawet zostawić swój "podpis" (Olek nam tego oszczędził)
 

- można kota-wizytatora poczęstować czymś do jedzenia lub picia, ale on niekoniecznie jest głodny
- kot nie lubi zamkniętych drzwi
- zadowolony kot pięknie mruczy
- kot ma lepszy wzrok niż człowiek, szczególnie gdy jest ciemno. Ma warstwę odblaskową w oczach (tzw. tapetum lucidum), która odbija nawet tę niewielką ilość światła, która dotrze do oka po ciemku. To ułatwia mu widzenie obiektów w ciemności.

Oko kota w przyciemnionym pomieszczeniu (lub gdy jest rozbawiony, podekscytowany...) wygląda tak:

zaś w bardzo jasnym pomieszczeniu oko kocie wygląda tak:


Zdjęcia może nie najlepsze, ale oddają kształt źrenicy.

A to kot, którego Dziadek dokarmia zimą w ogródku. Czyż nie jest piękny?

czwartek, 13 stycznia 2011

Witaminy w czasie zimy - na zielono

Znawcy tematu twierdzą, że zielony kolor wpływa pozytywnie na nasz nastrój, a zmęczone oczy powinny przede wszystkim wpatrywać się w zieleń. W zimie zieleni jest mało, ale można sobie zafundować zieleń na talerzu.

1. Wybrać się do sklepu i poszukać zielonych jarzyn. W najbliższym supermarkecie Hania znalazła ich mnóstwo, między innymi takie rzadko używane przez nas rośliny, jak roszponka czy seler naciowy. Od razu powtórzyłyśmy wszystkie nazwy, a kilka zieloności kupiłyśmy.

Na ekranie tej wagi trzeba znaleźć nasze warzywo, a metka z ceną wydrukuje się sama.

2. Zrobić sobie zgadywankę jarzynową.  Z zamkniętymi oczami Hania rozpoznawała warzywa. Tu znowu jest okazja do powtórzeń nazw roślin, chociaż kapusta pekińska i kapusta włoska nie są łatwe do rozróżnienia i nazwania. Szczypior można rozpoznać pomagając sobie węchem. Dla utrudnienia dodałam bez uprzedzenia kilka niezielonych obiektów... Potem przetestowano mamę.


3. Wykonać zieloną surówkę i zjeść ją na kolację. My wykonałyśmy zestaw: kiełki słonecznika, ogórek, szczypior, sok z cytryny, sól, olej. Posiekać, wymieszać. Pycha!


Oczywiście zostały nam jeszcze różne inne zielone jarzyny, więc będziemy robić i inne surówki. Rzeżucha została pożarta na śniadanie. Jakoś mało jej było, więc chyba posiejemy jeszcze raz.

Hania już ma ochotę na wycieczkę do sklepu po jarzyny czerwone. Bieda w tym, że pomidory o tej porze roku mają nader podejrzany kolor, zostaje nam papryka i ...co jeszcze?

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Filtrowanie śniegu

Odwilż w pełni, ale w połowie stycznia można się spodziewać, że śnieg jeszcze do nas zawita. Zanim całkowicie stopniał  pobrałyśmy z Hanią próbkę do słoika. Puszysty miły śnieżek w domu zlepił się w twardy cylinder, który łatwo wysuwał się ze słoika, a potem stopniał.



Otrzymaliśmy pół słoika brudnej wody. Co można z nią zrobić? Przefiltrować!


Wygrzebałam szklany lejek, watę i menzurkę i Hania filtrowała wodę zupełnie sama na podstawie instrukcji mamy. Szczęśliwie udało nam się zaledwie wyszczerbić menzurkę, ale dla Małolatów polecamy jednak plastiki do filtrowania.












Na wacie zostały nam rozmaite paprochy. Potem odbyła się rozmowa na temat filtrów - pokazałam filtr w pralce i odkurzaczu. Niestety filtrów do kawy w domu nie ma, bo jej nie pijamy, ale nadrobimy tę kwestię u Babci.

Potem zabawiałyśmy się jeszcze śniegowo-gwiazdkową grą memo wygrzebaną na ciekawym blogu Do dzieci z pasją  - tam też można znaleźć inne ciekawe inspiracje śniegowe.

A prawdziwy, biały śnieg może jeszcze do nas wróci. Znowu będzie go można wykorzystać, jako tworzywo plastyczne:


albo odczytywać z niego tropy:


piątek, 7 stycznia 2011

Witaminy w czasie zimy

Posiałyśmy rzeżuchę. Hania zadeklarowała, że będzie sama podlewać, a potem zjemy ją na kanapce. Nożyczki do ścięcia już czekają :) Rzeżucha jest łatwa w "uprawie" i codziennie coś się w jej wyglądzie zmieni, dlatego myślę, że jest dobra na pierwszą hodowlę dla Malucha. No i ma witaminy (A, B1, B2, E, PP) oraz sole mineralne (jod, siarkę, chrom, potas, mangan, magnez i wapń). Więcej naprawdę ciekawych faktów  o rzeżusze znalazłam tutaj.

Wata leży już na tacce styropianowej

Teraz trzeba zwilżyć watę

Siejemy

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Trening w podróży

 
Co można robić w podróży, gdy za oknem szaro i mgliście, nikomu nie chce się spać, a droga się dłuży?
My śpiewamy - w sezonie zimowym kolędy, a przez cały rok szanty. Hani całkiem dobrze wychodzą już "Hiszpańskie dziewczyny".

Można też trenować kreatywność czyli twórcze myślenie. Poniższe cytaty i propozycje pochodzą z książki Krzysztofa J. Szmidta pt.: "Trening kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów i trenerów grupowych". Oczywiście dostosowujemy je do umiejętności 4-latki i sami wymyślamy różne zagadki. Poniżej są tylko przykłady. Nad odpowiedziami trzeba czasem pogłówkować.

Ćwiczenie 1. Co jest potrzebne do...?
• łowienia ryb,
• zdobycia wysokiej góry,
• upieczenia ciasta

Ćwiczenie 2. Co by było, gdyby...?

• psy zaczęły mówić ludzkim głosem?
• w każdą sobotę padał deszcz?
• wszyscy ludzie na ziemi nosili takie samo ubranie?
• wszyscy ludzie wyglądali tak samo?
• mleko było czarne?

Ćwiczenie 3. Zadajemy pytania:
• Co można zamknąć?
• Co można otworzyć?
• Co można policzyć?
• Czego człowiek ma za dużo?
• Czego człowiek ma za mało?
• Co da się dotknąć?
• Czego nie można dotknąć?

Ćwiczenie 4. Co robi mgła?
Mówimy: deszcz pada, kropi, siąpi, leje, moczy itd.
• Co robi śnieg?
• Co robi słońce?
• Co robi księżyc?
• Co robi wiatr?
• Co robi muzyka?

Ćwiczenie 5. Prosimy, aby podać nazwy rzeczy:
• robiących hałas;
• ciężkich;
• tracących kolor;
• mniejszych od mrówki;
• większych od niedźwiedzia;
• mieszczących się w pudełku od zapałek;
• białych;
• białych i smacznych;

Ćwiczenie 6. Prosimy, aby podać nazwę przedmiotów, które są:
• pomarańczowe i okrągłe;
• delikatne i zielone;
• gorące i niesmaczne;
• błyszczące i śmieszne;
• niebieskie i długie



 Dojechaliśmy.