środa, 30 lipca 2014

Wyścig ślimaków

Ślimak winniczek (Helix pomatia) jest gatunkiem chronionym w naszej faunie. Liczne stado tych mięczaków plądruje regularnie ogród naszego Dziadka. W upały się jednak schowały. Z trudem znaleźliśmy 4 śpiące sztuki - było to jednak w porze mocnego nasłonecznienia ogrodu. Zrobiliśmy im wyścig. Może też macie chęć spróbować?



 
1. Najlepiej poszukiwać ślimaków w porze porannej, gdy jest jeszcze rosa, albo w ogóle tam, gdzie cieniście i wilgotno.

2. Można je pożywić przed wyścigiem - bardzo lubią sałatę, ser biały i żółty, tym razem podtykaliśmy jedynemu przytomnemu osobnikowi kapustę, ale zrezygnował z dopingu.

3. Na skorupkach namalowaliśmy cyfry, żeby je jakoś odróżniać, bo trafiły nam się sztuki bardzo podobne i bardzo zbliżonych rozmiarów. 

4. Zaznaczyliśmy START i METĘ w odległości ok. 20 cm.

5. Polaliśmy trasę wodą, co miało koronne znaczenie, bo ślimaki w tym upale się ożywiły i przystąpiły do wyścigu.


Żaden nie obrał kierunku ku mecie. Kotłowały się na starcie wchodząc na siebie nawzajem  i gniotąc kapustę. "Mamo, jeden uciekł!" - doniosły mi dzieci zajęte w sąsiedniej piaskownicy, gdy dotarłam do miejsca wyścigu po nakarmieniu i uśpieniu Najmłodszego.
Aha! Skoro im uciekł, to chyba nie byli za bardzo zajęci kibicowaniem.
Wniosek: ślimaki ścigać się nie chcą. Może powinniśmy spróbować jeszcze raz? Po okolicy będą się pałętać całe rzesze ponumerowanych ślimaków:)

 Post w ramach projektu:


 http://www.kreatywnymokiem.pl/search/label/Przyroda%20po%20lup%C4%85


piątek, 25 lipca 2014

Wpływ warunków atmosferycznych na stan produktów ułożonych na parapecie

Ten pokrętny tytuł oddaje sedno sprawy, choć jest, jako się rzekło - pokrętny. A zrobiliśmy to:

Na metalowej blasze ułożyć metalowe zakrętki słoikowe, jak miseczki. Włożyć w nie rozmaite produkty przeznaczone do obserwacji. Założenie jest takie, żeby wyłożyć ten zestaw na nasłoneczniony parapet w czasie intensywnych, letnich upałów. Metale są dobrym przewodnikiem ciepła, a metalowe są zakrętki, blacha do ciasta i parapet. A zatem słońce działa na położone na nakrętkach próbki nie tylko bezpośrednio, ale też poprzez silne nagrzewanie podłoża.

Na zakrętkach położyć można to, co nam w duszy zagra. U nas m. in.: masło, kostka lodu, woda w stanie ciekłym, kawałek wosku i mydła, miód skrystalizowany, mleko, ser żółty i biały, olej, ugotowana kasza jęczmienna...

Wystawić na silnie nasłoneczniony balkon i obserwować po 1 godzinie, po 2 godzinach, wieczorem, po tygodniu, po dwóch... U nas po pewnym czasie parapet zrobił się miejscem nader mokrym, intensywne nasłonecznienie się skończyło, ale obserwacje z doskoku trwają nadal.

Miałam chęć zrobić tabelkę i zanotować w niej wszystkie obserwowane zmiany, ale jakoś się nie udało, młodzież szybko wymieniała zmiany, które zaszły i dobierała się do tego kawałka czekolady, co spoczywał na zakrętce przez tydzień... Ale zdecydowanie polecam notowanie wyników, jeśli to tylko możliwe. 



Na samym początku

Po 6h

po 3 dniach (zmiana blachy, bo duża poszła na ciasto)



Post w ramach projektu blogowego

niedziela, 20 lipca 2014

Kolekcja nasion

Nadszedł czas, kiedy można zacząć tworzyć nasienne kolekcje. Nasiona mogą być bardzo rozmaite, a tym, co je łączy jest cudowna możliwość, że z małego ziarenka może powstać duża, bujna roślina. Potrzeba na to tylko trochę czasu, wody... Nasiona zawierają też w sobie tyle cennych składników! Nasze nasiona nie są przeznaczone do kiełkowania. Ani do zjedzenia. Dane im było ozdobić drzwi.

Na kartce z bloku technicznego formatu A3 napisałam nagłówek: OWOCE I NASIONA oraz narysowałam kratkę. W kratkę wkleić należy kawałki folii samoprzylepnej dwustronnej. Przykleiłam sama ze 3 kawałki, a resztę dokończyła Dziatwa.
Potem szukaliśmy po szafkach, co by tu można przykleić. Przy okazji przytwierdzania nasion Hania narysowała rośliny, których nasiona tu przytwierdziliśmy. Dopisałyśmy też ich nazwy.
Na razie jest tyle, ile na zdjeciu. "Plakat" wisi już na drzwiach. Pewnie do końca jesieni zapełnimy go bez problemu, a może nawet dokleimy drugi.








PUŁAPKI:
- trzeba przyklejać owoce i nasiona suche, bo te z miąższem będą pleśniały i/lub niszczyły kartkę.
- te bardzo wystające (np. pestka brzoskwini) potrzebują wzmocnienia - przyklejenia z wierzchu przezroczystą taśmą.
- celowo napisałam: "Owoce i nasiona", często małemu dziecku trudno to zdefiniować jednoznacznie, co jest owocem, a co nasionem np. owoc orzecha włoskiego to nasiono w zielonej łupinie, która barwi palce, a zatem przyklejamy nasiono, łupinkę zdejmując, bo jest wilgotna. W naszym wypadku poszliśmy jeszcze dalej i dokleiliśmy wnętrze nasionka. Klonowe "noski" to będą owoce, żołędzie będą nasionami, a zarazem owocami (jeśli będą w czapeczce). Szkoda tym dziecku zawracać głowę, pomyślałam, że wyjaśnię to ustnie w każdym wypadku.
- wpisujemy konsekwentnie nazwę rośliny, a nie owocu, a zatem: leszczyna, a nie orzech laskowy, jabłoń, a nie jabłko, ale rysunki Hania robi, jak jej w duszy zagra, a zatem przy pszenicy narysuje pewnie cały łan, albo kłosy.

Post w ramach projektu blogowego

środa, 16 lipca 2014

Wycieczki 1-dniowe we Wrocławiu i okolicach - część 3

Tym razem kolejna porcja informacji o miejscach (około)wrocławskich do przewędrowania z dziećmi (lub bez:). Dla ruchu na świeżym powietrzu i miłego spędzenia czasu w gronie bliskich.



Jary
Jest to miejscowość w sercu Lasów Obornickich. Zostawiliśmy auto na końcu utwardzonej drogi i weszliśmy w las drogą już gruntową. Można nią dotrzeć do śródleśnego stawu, mocno zarośniętego trzciną. Za to są tam łabędzie i widoczna ambona myśliwska, cisza i spokój, trochę śmieci niestety. Las jest iglasty i mieszany, pachnie grzybami i można je tam nawet znaleźć (a przynajmniej całe mnóstwo niejadalnych, ale było popołudnie),  przez okno samochodu widzieliśmy mieszkańców Jar(ów?) z pełnymi koszami (połowa września). W podszycie borówki.  Droga pod koła samochodu terenowego i pod koła wózka, ale nie po deszczach, a takie realia nam się trafiły. W rezultacie przez cała drogę musieliśmy zwalczać u Młodzieży naturalną chęć włażenia do każdej kałuży, co było frustrujące. Trasę do stawu można wydłużyć, bo jest to część zielonego szlaku. W drodze minęliśmy poniemiecki kamień-drogowskaz. Gdyby nie błoto - warte polecenia na popołudniowy spacer.


Uprawy leśne przy ul. Kosmonautów we Wrocławiu

 
Po prostu przestrzeń do spacerowania. Placów zabaw i ławeczek brak. Do lasu trudno wejść, bo jeszcze młody i dość zwarty. Za to są ścieżki pod spacery piesze, z wózkiem, na rowerze, z psem... Rozległa trawa dobra na piknik lub ćwiczenia sportowe na nierównym terenie:) Jeśli Wasze dziecko lubi wrzucać do wody patyczki i kamyczki - tutaj też może.


Szczodre - kiedyś był tu olbrzymi, piękny pałac zwany Śląskim Windsorem - dziś został po nim kawałek skrzydła (nawet zamieszkany). Można się do niego przedrzeć drogą gruntową, żeby nabrać wyobrażenia o tym założeniu. Więcej tutaj. Za to tzw. gminne tereny rekreacyjne w sąsiedztwie pałacu są piękne! Rozległe łąki, zbiorniki wodne, a nawet plac zabaw! Do tego ponad 4-kilometrowa trasa do biegania (na dużej tablicy informacyjnej można zobaczyć jej przejrzystą mapkę), ale dobra i pod koła wózka, z resztą przyznam się, że zrobiliśmy z wózkiem trasę dookoła stawu, po drodze o wiele mniej komfortowej.





Wojnowice - znajdziecie tam odnowiony, efektowny pałac na wodzie (lub, jak kto woli: zamek z fosą). Niestety obecnie zamknięty (a kiedyś byłam tam na lodach!). Więcej o nim tutaj. Za to okolica przepiękna, po parku można się powłóczyć, jest miejsce na ognisko czy grilla, są w okolicy urokliwe polne drogi, po których mało kto chodzi. Dużo starych drzew. Ładnie. Spokojnie. Cicho. Chyba, że akurat traficie na terenowy wyścig kolarski, ale to nie za często (my raz właśnie trafiliśmy:)





poniedziałek, 14 lipca 2014

Wynalazczy Tata

Moim Dzieciom trafił się wynalazczy Tata. Ciągle coś kombinuje i wymyśla, albo testuje to, co ktoś wymyślił, większość obiektów, które zrobił działa całkiem sprawnie. A kogo należy zaangażować do testowania i wykonania nowego "dzieła"? Dzieci! Nie ma to, jak niewolnicza praca nieletnich.


Jak prasłowianie sporządzali noże?
Sklejali krzemienne ostrze z rękojeścią z poroża. Robili to tak, jak Tatuś Hani:
- w puszce po piwie zebrać żywicę (jaka szkoda, że prasłowianie nie mieli puszek...:)
- roztopić żywicę w puszce nad ogniskiem
- wymieszać z węglem drzewnym skruszonym w rękach (ma być pył węglowy)
- powstałą masę trochę pogotować
- łączone elementy (w tym wypadku dwa kamienie) podgrzać
- zlepić, pozostawić do ostygnięcia. I już.

Funkcje dzieci: pilne zbieranie żywicy podczas wycieczki do lasu
Funkcje żony: nie wtrącać się


To 2 kamienie złączone klejem z żywicy - nie sposób ich rozdzielić!

Luneta:
- dużą tekturę - 2 egzemplarze (okładka z bloku technicznego A3) pomalować plakatówką na czarno
- zwinąć w rulon czarną powierzchnią do środka
- w rulon wetknąć lupę o tej samej, co rulon średnicy
- wzmocnić taśmą izolacyjną
- drugi rulon, krótszy: z jednej strony wetknąć gąbkę a w nią centralnie wsadzić okular mikroskopowy.
- rulon z okularem wsadzić w rulon z lupą (powinna być możliwość przesuwania rulonu mniejszego w większym) - chodzi o ostrość

Funkcje dzieci: malowanie tektury na czarno, potem mogą używać lunety
Funkcje żony:  to ja podpowiedziałam, żeby okular wetknąć w gąbkę właśnie, bo ładnie go będzie trzymać w żądanym m miejscu, poza tym j.w.



Higrometr włosowy z końskiego włosia



To dawne dzieło i już nie pamiętam szczegółów, zrobiony jest z jakichś resztek CD-roma. Najsłabiej widać wskazówkę, która wychyla się lekko poniżej napiętego ukośnie końskiego włosia. Brakuje tu tarczy, takiej ćwiartki koła z podziałką. No cóż, lekka niedoróbka:)

Funkcje dzieci: znaleźć końskie włosie przy okazji spaceru po stajniach, nie wyrywać koniowi z ogona!
Funkcje żony: przybliżyć mężowi ideę konstrukcji higrometru, robić zdjęcia, poza tym j.w.

Pułapka na chomika


Młyn kulowy:
- ze starej drukarki zdjąć, co się da, a zostawić mechanizm przesuwający kartki
- silnik podłączyć do zasilacza
- położyć słoik (puszkę po kawie) na mechanizmie obrotowym
- do słoika wrzucić kule metalowe (najlepsze porcelanowe i to różnej średnicy) oraz elementy, które chcemy zmielić (np. ziarna słonecznika - nie dało rady:)



Funkcje dzieci: pożyczyć tatusiowi autko, żeby sobie mógł włożyć do swego wynalazku i oglądać, jak jedzie
Funkcje żony: Powiedzieć: "Kochany, wyrzuć wreszcie tę drukarkę, która już dawno nie działa". Poza tym - nie przeszkadzać.

Hotel dla owadów


Funkcje dzieci i żony: znaleźć w prasie ogrodniczej wzory hoteli dla owadów, przeczytać głośno, jakie są potrzebne, zaprezentować tatusiowi
Funkcje dziadków: pozwolić synowi rozwiesić to tałatajstwo w ogrodzie


Aparat fotograficzny smartfona z funkcją makro:
- do smartfona dokleić taśmą izolacyjną kawałek okularu mikroskopowego (ten kawałek z soczewką powiększającą rzecz jasna)
 



 A tu wersja ze zmiennym obiektywem:
taśma izolacyjna przyklejona w ten sposób, aby można było użyć soczewki powiększającej, a gdy niepotrzebna - odginamy dodatkowy obiektyw i robimy normalne zdjęcie smartfonowe.


Funkcje rodziny: znosić obiekty do sfotografowania, wykazywać zrozumienie, gdy głowa rodu zostaje w tyle na wszystkich wycieczkach

Oczywiście to tylko kilka przykładów, do których wygrzebałam zdjęcia.

wtorek, 1 lipca 2014

Leśna kolekcja

Byliśmy na pięknym łonie natury - w lesie, w Górach Bystrzyckich. Jak można zająć pożytecznie Dzieci w takim miejscu?



Miało być tak:

1) Do foliowej koszulki przymocować sznurek dość długi, tak aby mogła być ona noszona jak torba na ramię zawieszona ukośnie (proponuję zrobić dziurki dziurkaczem zawiązać sznureczek, wzmocnić taśma klejącą).
2) Do koszulki z zewnątrz przykleić taśmą klejącą karteczkę z wypisanymi obiektami, które należy znaleźć i wrzucić do torebeczki.
Można, ale nie trzeba: zaznaczać na liście fakt wrzucenia zadanego przedmiotu do torebeczki (np. krzyżykiem ).
3) Po zakończeniu zbierania zrobić z dzieckiem wspólny przegląd znalezionych okazów, pochwalić, zrobić ekspozycję w domu (np. na parapecie, półeczce).
Można dać nagrodę.
Starać się nie mówić dziecku o nagrodzie przed zakończeniem zbierania.
Starać się nie robić za dziecko, albo robić jak najmniej (czasem to trudne, bo wciąga:)

 Przykładowa lista znalezisk:
- piękna szyszka (lub różne szyszki)
- ciekawy kamień
- igliwie sosnowe lub świerkowe
- żywica
- kora drzewa lub suche patyczki pokryte korą
- mech*
- porost*
- grzyb*
- inne ciekawe znaleziska (ten punkt jest konieczny - zawsze znajdzie się coś nieprzewidzianego)

* jeśli czegoś nie znamy - nie zbieramy, tak, aby nie skasować chronionego gatunku, można wspomóc się książką-przewodnikiem z obrazkami

Zasady zbioru, które należy przybliżyć Dziatwie:
- eksponaty mają być niewielkie, żeby wszystkie się zmieściły i po 1 egzemplarzu
- dziecko samo nosi swoją kolekcję
- nie wolno niszczyć niepotrzebnie roślin, trzeba się zastanowić przed zerwaniem, czy na pewno jest nam ona  koniecznie potrzebna
- w razie wątpliwości wołać i pytać dorosłego

A było tak:

Weszliśmy do lasu na pierwszy spacer-rekonesans i od razu zaczęło się znajdywanie samych BARDZO CIEKAWYCH RZECZY, wydłubywanie ich z podłoża, upychanie sobie i rodzicielom po kieszeniach, tarzanie się w ściółce leśnej, nieświadome zbieranie kleszczy, wznoszenie okrzyków zachwytu, nasłuchiwanie dźwięków leśnych, wąchanie, smakowanie itd. Wszystko okazało się bogatsze, piękniejsze i cudowniejsze niż nam się wcześniej wydawało. Zmęczenie też było duże. Jeśli macie chęć - pobawcie się z Waszymi Dziećmi w wersję taką, jaka miała być (wierzę, że jest niegłupia, bo uczy wielu rzeczy i pozwala na ćwiczenie kilku umiejętności). Ja - przegapiłam. I nie żałuję:)

Owady piją wodę z rosy. Młody Człowiek też może spróbować (zdjęcie wykonano przed zlizywaniem)

Wszystko należy zbadać organoleptycznie

Trawa, jak mgła

Grzyby, jak różowe koraliki


To drzewo miało ok. 70 lat (policzyłyśmy słoje)




Zajrzyjcie tutaj:
Post w ramach tego projektu