czwartek, 14 kwietnia 2016

Ziemniak z parapetu

"Sprawdź, czy możliwe jest, by ziemniak wypuścił jednocześnie korzenie i liście." Kwestia ta zaczerpnięta jest z segregatora - pracy zbiorowej Wydawnictwa Wilga p.t.: "365 super eksperymentów" (edycja 2012). No to sprawdzamy.

Ziemniak należy umieścić na rusztowaniu z symetrycznie wbitych czterech wykałaczek, które opierają się o brzeg szklanki z wodą. W ten sposób dół ziemniaka pozostaje zanurzony stale w wodzie, a reszta wręcz przeciwnie. Całość stawiamy na parapecie*

* na którym zmieściliśmy już hodowle kryształów soli (3 pojemniki, bo każdy musi mieć swój), piramidę pokarmową z przychodni oraz jej wersję własną, jabłka, świeczki z wosku pszczelego, bukiety wiosennych kwiatów w kieliszkach na jaja (w różnym stopniu rozkładu) oraz lornetkę teatralną.




Już po pierwszej dobie widoczne były efekty, objawiły się małe korzonki, a z "oczek" na górze ziemniaka zaczęły wyłaniać się mikroskopijne zieloności. Po prawie 2 tygodniach na parapecie nadal nie są one imponujące. Ale są. Moim zdaniem powinny być większe i ładniejsze, coś im wyraźnie przeszkadza w rozwoju. Podejrzewam, że ziemniak jest zadany środkiem hamującym kiełkowanie, żeby nie puszczał łętów w markecie, gdyż właśnie stamtąd pochodzi.

Co nam pozostało:
- wykonać ten sam eksperyment z alternatywnym ziemniakiem (np. nabytym na targu u Babci - bardzo obficie wypuszczającym łęty)



- przebić się z pomysłem na rozkrojenie ziemniaka i zobaczenie, jak wygląda w środku po dwóch tygodniach na parapecie (na razie nie śmiem nawet proponować) - jest mocno zielony od zawartej w nim solaniny, jestem ciekawa, czy w głębi zieloność również występuje

- obejrzeć  z Dziatwą podręcznik pokazujący ogólny pokrój całej rośliny (to właśnie mogę zrobić o tej porze roku, zaś o innej fajnie byłoby mieć oryginalną roślinę w całości)

- namówić Tatę, żeby zrobił swoim sprzętem zdjęcia ziemniaka makro. Voila!





W ziemniaku wystawionym na światło powstaje solanina - oznaką tego jest zielone zabarwienie bulwy. Nie można jeść zazielenionych ziemniaków, bo solanina jest toksyną. Z Wikipedii: "Spożycie znaczących ilości solaniny może spowodować poważne zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Objawy zatrucia, to głównie mdłości, wymioty, kolka, biegunka i w ciężkich przypadkach może wystąpić depresja ośrodkowego układu nerwowego, śpiączka, napady drgawek i obwodowa niewydolność krążenia"



 A to łęty u nasady, a nie ślimaki morskie:)


8 komentarzy:

  1. Właśnie obejrzeliśmy z synem wyniki eksperymentu - podobało nam się. A kwiaty ziemniaka takie piękne :) może się doczekacie?
    Słyszałam, że regularna spożywanie warzyw i owoców z supermarketu źle wpływa na zdrowie - no tak, ta dodatkowa chemia nam nie służy. Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chyba kwiatów ziemniaka się nie doczekamy, ale babciny sąsiad sadzi ziemniaki na grządce, wiec może tam...?

      Usuń
  2. Dzięki. Będziemy robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia!
    U nas z parapetem kuchennym podobnie :) kwiaty w małych słoiczkach- aktualnie mniszki w różnym stopniu rozwoju :P, lubimy jak na noc się zwijają a rano otwierają... sadzonki bratków, słonecznik w miniszklarni, inne sadzonki... miejsca brak, ale wasze ziemniaki zachęcają! :) :) zwłaszcza przepiękne zdjęcia- łętom nigdy się nie przyjrzałam na tyle by dostrzec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sadzonki bratków! Słonecznik! Inne sadzonki!!! No to u nas jeszcze chyba zbyt ubogo:)

      Usuń