sobota, 2 kwietnia 2016

Syrop z buraka

Niby wiosna, a jednak infekcyjnie w dalszym ciągu. Niniejszym zapisuję przepis na syrop z buraka czerwonego - taki, jakiego my używamy i o którym zarozumiale myślimy, że jest "the best". Dla pamięci i stosowania w przyszłości, bo w teraźniejszości - owszem, używamy i to z dobrym skutkiem.


 Przepisów na syrop buraczany jest w internecie mnóstwo. Odrzucam te, które zakładają dodanie cukru - miód zdrowszy i lepszy. Ze względu na miód i możliwość niszczenia składników syropu pod wpływem wysokiej temperatury - rezygnuję też z obróbki termicznej.

Podaje się, że syrop ten ma działanie przeciwkaszlowe, wykrztuśne, rozrzedzające nadmierną wydzielinę dróg oddechowych. U nas kaszel suchy przeszedł w mokry produktywny bardzo szybko, a potem w ogóle szybko minął. Może pod wpływem syropu z buraka, a może tak to miało być? Cóż, nie miałam drugiego, identycznie  kaszlącego osobnika, którego pozbawiłabym napoju buraczanego:)

Przejdźmy do sedna.

Trzeba kupić dobrych buraków - nie pleśniejących, jak najmocniej czerwonych.
Umyć i obrać, a następnie zetrzeć na tarce z grubymi oczkami.
Wkładać łyżkami do dużego słoika przekładając miodem i wciskając w to sok z cytryny. (dzięki niemu całość nie jest mdła, ale uwaga - może podrażnić wrażliwców, zacznijcie od małych porcji, żeby to sprawdzić).


Zamieszać, zakręcić słoik i wstrząsnąć nim trochę, tak, aby składniki się wymieszały (nie przejmujemy się, jeśli miód był raczej stałego stanu skupienia - dalsze wstrząsanie słojem wystarczy).
Włożyć słoik do ciepłej kąpieli wodnej - nie przekraczać 40 stopni Celsjusza, żeby nie skasować wszystkich cudownych właściwości miodu. Wkładam nasz słoik do garnka do gotowania mleka, bo ciepła woda w nim wolniej stygnie.


Po ok. 2 godzinach wydzieli się sporo soku, który podajemy łyżką.
Nie trafiłam na żadne wiarygodne, drukowane źródło, w którym podane jest dawkowanie. Nawet Bonifratrzy mnie zawiedli. W źródłach niepewnych podaje się, że można dawać dziecku (ale w jakim wieku?) po kilka łyżek kilka razy dziennie. Czyli dużo. Tak na chłopski rozum dawałabym roczniakowi, bo młodsi mają nie jeść miodu. Nasz 2,5-latek wciągnie każdą ilość. Hamuję jego zapędy ze względu na fakt, że jest to specjał mocno słodki i może skasować apetyt na obiad. Daję po jedzeniu, pozwalam popić wodą, jeśli taka wola. Pijemy już dobrych parę dni i będziemy pić jeszcze.


Po wypiciu całego soku i wyciśnięciu resztek - zalewam to co zostało niewielką ilością wody, mieszam, odcedzam i wypijam duszkiem:)

O buraku czerwonym była już u nas mowa - tam też ściąga z buraczanych walorów odżywczych ("Mój Buraku, mój czerwony...").

Ciekawy jeszcze wydał mi się przepis, z użyciem wyciskarki - tam też podano dawkowanie.

4 komentarze:

  1. Mmmm, przepyszny ;)
    Tylko z miodem, cukru też nie lubimy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My lubimy, ale wiemy, że niezdrowy, więc staramy się używać jak najmniej, gdy naprawdę inaczej się nie da.

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie, będzie trzeba przetestować :)

    OdpowiedzUsuń