wtorek, 8 listopada 2011

Na jagody w listopadzie - ciąg dalszy

Na kolejnym listopadowym spacerze udało nam się zobaczyć jeszcze inne owoce, niż te, które odnotowałam poprzednio:
- kalina koralowa - śliczna, choć niejadalna



- maliny (wyobraźcie sobie!)  - zdjęcie wyszło nieostre - musicie uwierzyć mi na słowo
- poziomki (u Dziadka i Babci wszystko jest możliwe - nawet poziomki w listopadzie)
- głóg - zasadniczo jadalny, ale ten już bardzo nieapetyczny



- berberys (jadalny, ale ten raczej ozdobny, wściekle kwaśny)



 Co można zrobić z tymi obrazkami? (na czerwono - to co zrobiłyśmy:)
- wydrukować w formacie A4 i zrobić puzzle o różnym stopniu rozdrobnienia, a zatem i trudności
- wydrukować podwójnie w niewielkim formacie i użyć, jako kart do gry memo
- wydrukować małe i duże obrazki i dopasowywać małe do dużych
- wydrukować i powiesić na ścianie (jeśli dziecko lubi) w celach dekoracyjnych albo zrobić z dzieckiem albumik, ale o tym następnym razem
- oglądać razem zdjęcia i przypominać sobie nawzajem, co było smaczne, a co nie (jeśli w ogóle było jadalne) i jak się nazywało
- pójść na spacer tą samą trasą i sprawdzić, jak się zmieniają napotkane wcześniej rośliny
- w czasie spaceru nauczyć dziecko korzystania z atlasu roślin, wyszukiwania napotkanych gatunków w atlasie, rozpoznawania ich na podstawie typowych cech


P.S. Gawron tym razem dał się lepiej podejść. Teraz poluję na srokę :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza