sobota, 10 lutego 2018

Na kuchennym parapecie w lutym

Nie lubię lutego. Jest to najzasobniejszy w infekcje miesiąc roku. Marzec właściwie też bywa dobijający, zwłaszcza w swej pierwszej połowie. COŚ trzeba zrobić. Faszerujemy się witaminami, zdrowo się żywimy, śpimy więcej itd. A jednocześnie tęsknota za zielonymi listkami staje się dojmująca.

Na szczęście mamy parapet.
 

Na parapecie upchaliśmy:

cebulę w kieliszkach do wina (naczynie jest przypadkowe, po prostu pasuje rozmiarami do cebul)






A pozostałe nasionka odgadnijcie sobie sami:) Zdjęcia pochodzą z dzisiejszego poranka, ale teraz, wieczorem, kiełki są bujniejsze i bardziej widoczne. A jutro! Spodziewam się prawdziwej orgii kiełków z wyjątkiem tych ostatnich nasionek, tak jakoś nie wyglądają na chętne do kiełkowania.

Wszystkie nasiona J. wygrzebał z szafki tłumacząc, że samo sianie rzeżuchy byłoby smutne. Ja się upierałam, że to, co wyrośnie na parapecie ma nam koniecznie posłużyć do zjedzenia, ale właściwie możemy też dokarmić chomika, prawda? Wiemy na pewno, że gardzi siewkami dyni, ale co z innymi kiełkami - jeszcze nie wiadomo.

Batat wsadzony w zeszłorocznym lutym skonał ostatecznie w tegorocznym styczniu. W międzyczasie nauczyliśmy się, jak wyglądają jego liście i że całkiem ładnie się pnie po oknie, gdy mu dać do dyspozycji rozciągniętą żyłkę, jako podpórkę. W donicy po batacie znalazłam takie oto maleństwo:



A zatem można sobie wyhodować batata w doniczce! Rozmiar pomińmy milczeniem. Pewnie to wina rozmiaru doniczki:)

Co jeszcze można wysadzić na parapecie?
- pestkę awokado (nam się nie udało, ale ciągle oglądamy takie ładne zdjęcia tych, którym wyrósł, że może jeszcze kiedyś...)
- "górę" ananasa (jeszcze przed nami)
- imbir (mamy dobre doświadczenia - długo kiełkuje, ale po wsadzeniu wiosną do ogródka daje na jesień przyrosty. Jak przetrwają zimę w polskich realiach zobaczymy wiosną)
- "górę" pietruszki czy selera (supermarketowe się nie nadają, zadane chemią tak mocno, że nie chcą kiełkować, spróbujemy z targu ze zdrową żywnością)
- ząbki czosnku - szczypiorek czosnkowy jest bardzo smaczny
- pestki cytrusów (mamy dobre doświadczenia, grapefruit z pestki wyrósł tak wielki, że przez pewien czas, jako drzewko, zdobił nawet naszą klatkę schodową, potem sczezł od szkodników).

Poza parapetem zamoczyłam jeszcze kaszę gryczaną w celu produkcji gryczanego chleba. A ona była BIO i po pewnym czasie odmieniła się tak:



Głupi byłby ten, kto na takich nasionach zrobiłby tylko chleb. Ha! Zakwitła na naszym balkonie! Niestety nie mogę namierzyć obrazka, musicie uwierzyć mi na słowo:

"... gdzie bursztynowy świerzop, gryka, jak śnieg biała, gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała...". Jak to gdzie? U nas (dzięcielinę pomińmy milczeniem, a świerzopowi może damy kiedyś szansę? Zwłaszcza jeśli uczeni przestaną się kłócić nad ustaleniem, jaki to właściwie gatunek:)!!!

A teraz dla Was Drodzy Czytelnicy - prezent wizualny - zeszłowiosenne obrazki tego, za czym teraz tęsknimy, a co nam szybko tak spowszednieje, że przestaniemy na to zwracać uwagę. Tymczasem jeszcze zapytam Młodzież czy wiedzą, co to w ogóle jest.









Serdeczne pozdrowienia ze stolicy polskiego smogu!

4 komentarze:

  1. Rzeżucha. Siemię lniane i sezam? Poczytaj czy to można jeść w postaci kiełków, bo np pomidora nie można - duże stężenie solaniny.
    No i właśnie strzelam focha! Jak to batat na oknie? To czemu, jak byłam u Ciebie nie pokazałaś mi palcem "paczaj bździągwo, tu rośnie batat"? Czuję, że mnie ważna część edukacji ominęła.
    Ale posadzę sobie pestki mandarynki, może coś z tego będzie. Awokado mi rosło. Nawet kilka razy, ale po 6-8 listkach zdychało. Coś widać robiłam źle. No i pietruszkę z pióropusza też miałam, ale jakiś wielkich plonów to się nie spodziewaj.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się - jeszcze tylko jedno nasionko do zgadnięcia zostało:) Właściwie chcemy jeść tylko rzeżuchę, a resztę zaproponować domowemu gryzoniowi. Chyba mam jakiś instynkt kiełkowy, bo nawet do głowy by mi nie przyszło, żeby jeść pomidorowe. Cóż, jeśli chodzi o batata - spowszedniał nam on, gdy tak tkwił przez rok na parapecie. Droga! Można z Tobą rozmawiać o tak wielu ciekawych zagadnieniach, że batat mi umknął w powodzi tematów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym batatem mnie rozjechałaś dokumentnie :)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie taki był mój zamiar. Miałeś się refleksyjnie zadumać nad potęgą natury. Batata.

      Usuń