poniedziałek, 12 maja 2014

Szkoła sadzenia Dziadka Leszka

Nie macie dziadka/babci z ogrodem? No to żałujcie! Bo my mamy i korzystamy, ile wlezie. Oczywiście jak ktoś nie ma, może sam swoje dziecko wyszkolić w podstawowych kwestiach ogrodniczych. Nasz Dziadek sadził z Młodymi szczawik (wersję ozdobną), ale to naprawdę wszystko jedno, co się sadzi. Ważne jak to zrobić, żeby Młodzież zachęcić, a Dziadek to zrobił fachowo.

Rzecz cała była krótka, wiec się nie nudzili
Jak najwięcej pozwolił zrobić dzieciom samodzielnie (dać do ręki narzędzia, nasionka/cebulki, pozwolić upaprać się w glebie)
Nie narzekał, że robią nierówno.
Pokazał im, gdzie i jak rosną inne rośliny i jak je paskudnie zżerają ślimaki:)
No i dostaliśmy nasiona do wsiania pod blokiem (rannik) i już nawet wsialiśmy. 

Najpierw trzeba wybrać miejsce pod uprawę i usunąć chwasty...

... potem pograbić i wyrównać.

Pokaz: tu wyrasta kiełek i tym kiełkiem do góry wsadzać do ziemi. A nie odwrotnie czy bokiem!

Sadzenie

Uklepać grabkami

Oznaczyć, żeby potem wiedzieć, gdzie co rośnie (do roślin była dołączona plastikowa etykietka) i nie zadeptać niechcący.

Tak zachęceni Hania i Jurek samorzutnie pograbili grządki pod pomidory.
Zjedli rabarbar (wkładając go uprzednio do słoika z cukrem).
Kotłowali się na kocyku, na trawce.
Karmili działkowe dzikie koty, Hania robiła im zdjęcia.
Robili "sałatkę" z błotka i roślin oraz bukiety.
Rozcierali w palcach liście pachnących roślin i wąchali.
Zażywali ruchu na świeżym powietrzu (odebrałam jednak Jurowi długiego kija...)

Taka praktyczna i wielowątkowa lekcja przyrody.
Pozwoliłam im potem pognić przed telewizorem.
A jak ładnie po tym wszystkim spali!

6 komentarzy:

  1. Doskonale rozumiem Twój entuzjazm. Mam o tyle dobrze, że mieszkamy na wsi z ogródkiem i moje dziewczyny często uczestniczą w różnych pracach ogrodowych. Szczególnie teraz jest interesująca pora (sianie sadzenie i podlewanie). Dziś zakupiłyśmy małe dziecięce konewki, żeby mogły podlewać wysiane niedawno na rozsadniku byliny. Starsza córka (5lat) ma nawet swój pierwszy w życiu warzywniak (koperek, rzodkiewka, sałata i roszponka, jest jeszcze miejsce na ogórki i marchew, które będą posiane niebawem) i jest zafascynowana. Stale pilnuje, czy nie rosną w nich chwasty. Poza tym pomaga mi wyszukiwać szkodniki w kwiatach i jest coraz bieglejsza w rozpoznawaniu gatunków uprawianych przez nas roślin. To wspaniała przygoda. Sama pamiętam to z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, właśnie. Nie wiem, może pod blokiem w desperacji spróbujemy:) Dziatwa chce.

      Usuń
  2. Mogę udostępnić zagonek. Mam jeszcze trochę niewykorzystanej przestrzeni :)

    OdpowiedzUsuń